poniedziałek, 28 kwietnia 2025

(całość wiersza) O młodzieńcu zastępującym w pracy mamusię-kwiaciarkę - Patryk Daniel Garkowski

O młodzieńcu zastępującym w pracy mamusię-kwiaciarkę - Patryk Daniel Garkowski


A któż to siedzi na taborecie?

i nie obdarza przechodniów uśmiechem?


Swoją mamusię zastąpił młodzieniec?

Handlować pewnie on nie chce zielskiem...


Pewnie nie sprzeda zbyt wiele kwiatków

z takim przyjętym, nudnym podejściem.

Czyż on po prostu swego zastępstwa

nie może zdzierżyć, nie może ścierpieć?


Może dać trzeba chłopcu cukierka?!

Może mam banknot mu wręczyć z portfela?!

Ażeby zmniejszyć chłopca cierpienia...

Chłopaczek każdy forsę uwielbia!


Bukiecik mam kupić?

By zaraz go wyrzucić?! 

By zaraz się go pozbyć?!

Nie jestem tak żałosny... 


Ja nie mam potrzeby chłopcu pomagać...

Lecz chwilkę ja mogę popatrzeć na samca...


Kupić mam sobie od niego kwiatki?

Bukiecik świeży, tani i ładny?

Przecież takowy mi niepotrzebny...

Zaraz takowy byłby już zwiędły...


Kwiatki, kwiatuszki czy bukieciki

są wyrzucane wnet na śmietniczki...


Ach, wcale nie chcę chłopca zaczepiać...

Lepiej stąd odejść - tak sobie mniemam.


Bardzo się śpieszę, ja nie mam czasu!

Żegnaj więc, drogi, młody kwiaciarzu!


A gdzie się mamusia chłopca podziewa?

Kobieta prosta, bez wykształcenia?

Jestem, doprawdy, szalenie ciekaw:

gdzie się podziewa ta mamuleńka?


Zastępstwo chłopca chyba uwiera...

Praca kwiaciarza jest cała w cierniach...


Jak dzisiaj słonko wielce przygrzewa!

Pewnie się spocił ów chłopiec-zwierzak!


Kwiatki, kwiatuszki i bukieciki...

Tracić nie mogę ja ani chwilki...

Ten chłopczyk-kwiaciarz ma szare buciki.

To jest ulicznik z najgorszej niziny!


W czarnym kolorze ma chłopczyk ciuszki.

Pewnie spociły się chłopcu stópki!

Wielce spocone ma chłopiec stopy.

Nie jest ich zapach wcale kwiatowy...


Prawom biologii człowiek podlega.

Chłopczyk się pewnie potem oblewa.

Wielce spocone ma chłopczyk stopy.

Zapach ich pewnie jest przeokropny!


Chłopcy się pocą, ich stopy śmierdzą!

Niektórzy takie zapachy cenią...

Cenią i wielbią, cenią i wielbią!

Dać stopy komuś - to żaden nierząd?


Okrutni chłopcy każą lizać swe stopy!

Ach, każą lizać swe brudne buciory!

Na tym niektórzy mogą zarobić!

Na tym zarabiać potrafią chłopcy!


Jakże to wielce jest obrzydliwe!

Kogoś traktować tak pogardliwie!

Tak arogancko, tak nieżyczliwie!

Niczym robaka lub dżdżownicę!


Bardzo się śpieszę, ja nie mam czasu!

Żegnaj, kochany, młody kwiaciarzu!


Wiem, że cię pewnie nigdy już nie zobaczę,

gdyż będziesz zaraz wyparty przez matkę...

Matkę-kwiaciarkę, 

trwającą na swym stanowisku szkapę -

ona to tutaj

kręci 

się 

zawsze...


Ty tylko, mój drogi, matkę zastępujesz przez drobną chwilkę.

Ja przez chwileńkę mogłem cię widzieć...

Nigdy nie porozmawiamy...

Nigdy się nie spotkamy...

Żegnaj, chłopczyku sprzedający kwiatki...





O młodzieńcu zastępującym w pracy mamusię-kwiaciarkę - Patryk Daniel Garkowski

 


https://ebookpoint.pl/ksiazki/o-mlodziencu-zastepujacym-w-pracy-mamusie-kwiaciarke-patryk-daniel-garkowski,s_02a4.htm

niedziela, 27 kwietnia 2025

25 kwietnia 2025 roku - Patryk Daniel Garkowski

 25 kwietnia 2025 roku - Patryk Daniel Garkowski

   25 kwietnia 2025 roku wybrałem się w podróż do Płocka. W mieście tym, w pizzerii Tutti Santi, usytuowanej na alei Floriana Kobylińskiego 13 spożyłem pyszną, apetyczną pizzę hawajską (składającą się z następujących składników: sera, szynki, ananasa, a także sosu). Choć pizze w tej restauracji są dosyć drogie, to jednak są one nader smaczne. Bardzo lubię w tym obiekcie gastronomicznym jeść pyszne pizze.

   W banku natomiast - tego dnia - ja zakupiłem dwadzieścia dziesięcioletnich obligacji Skarbu Państwa - za kwotę łączną w wysokości dwóch tysięcy złotych (jedna obligacja państwowa kosztuje sto złotych). 

   Do miejscowości mego zamieszkania wracałem autobusem (linii 111). Niestety, podróż ta nie była w ogóle przyjemna... Ja bardzo nie lubię podróżować środkami publicznego transportu...

   W pewnym momencie naprzeciw mnie w autobusie dosiadła się starsza kobieta, która to wkrótce jadła bezwstydnie kanapkę, a następnie ona popijała z butelki sok (według mej pamięci wiśniowy), z której to butelki musiała wcześniej oderwać nakrętkę (musiała oderwać tę nakrętkę od struktury butelki, nie przy mnie jednak). Staruszka ta słuchała głośno z telefonu komórkowego newsów, jakiegoś materiału. Była to naprawdę bardzo uciążliwa, przeokropna pasażerka. Straszna, doprawdy. Bałem się, że wyleje, rozleje płyn. 

   W autobusie nie można spożywać żadnych pokarmów! W wehikule autobusie powinno się jechać w ciszy, w spokoju. Absolutnie nie można puszczać głośno jakichś materiałów czy chociażby muzyki. To może przeszkadzać innym współpasażerom! Gdy jednak chce się w autobusie bardzo pić, to można się napić - tak ja sądzę. Jednak wówczas powinno się bardzo, kolosalnie uważać, żeby płynu nie wylać, nie rozlać.

   Chciałbym ja teraz w postaci graficznej przedstawić, zilustrować, gdzie w autobusie siedziałem ja i gdzie - naprzeciwko mnie - dosiadła się ta wstrętna, odrażająca, irytująca kobieta. Przedstawiona tu starsza pani dosiadła się do mnie, wcześniej siedziała ona na innym miejscu. Niestety, nie mogłem jej zabronić dosiąścia się. Takie są mankamenty, okropieństwa publicznego transportu.

   Oto jest ilustrująca usytuowanie moje oraz uciążliwej pasażerki, która się dosiadła, infografika:



   Chciałbym ja teraz wyjaśnić przyczyny mego zachowania transportowego. Zapragnąłem ja siedzieć z przodu autobusu, możliwie jak najdalej od szyb (które mogłyby pęknąć i wtedy by mnie zraniły). Z przodu pojazdu, ponieważ zauważyłem, że chyba drgania, wstrząsy są na przodzie pojazdu mniejsze niż na jego tyle bądź środku. Usiadłem z prawej strony autobusu, aby mieć cień, ażeby nie padało na mnie słońce, które o tej porze transportacyjnej (gdy chodzi o poruszanie się autobusów linii 111 po wyznaczonej trasie) pada na lewą stronę wehikułu - i bardzo uciążliwe okazuje się wówczas siedzieć po tejże lewej stronie pojazdu, gdy słońce tak praży, oświetla. 

   Oczywiście należy pamiętać o strasznym stanie dróg, po których poruszają się autobusy linii 111 - o strasznych stanach dróg w strefie C. Strasznych, dlatego że występują drgania, wstrząsy podczas jazdy, a to jest bardzo, nader czymś dla mnie okropnym oraz uciążliwym. Nie mam co prawda pewności, czy drgania, wstrząsy na przodzie autobusu są mniejsze niż na tyle, ale jednak pojawiła się u mnie taka refleksja praktyczna z zakresu ergonomii, i zapragnąłem ją tutaj przedstawić.

   Jestem wielkim, wybitnym znawcą ergonomii, bezpieczeństwa i higieny pracy. Pragnę wskazać, iż uczęszczałem w latach 2023-2024 do Szkoły Policealnej Centrum Nauki i Biznesu „ŻAK” w Płocku na kierunek: technik bezpieczeństwa i higieny pracy. Lecz ze szkołą ową mam bardzo złe wspomnienia. 

   W moim przekonaniu jazda autobusami linii 111 - ze względu na stany nawierzchni drogowych - nie stanowi jazdy ergonomicznej dla pasażerów. Ja jako pasażer, konsument korzystający z usług transportowych, mogę jednakże wybierać takie miejsca siedzące w autobusie, które narażone są na możliwie, stosunkowo najmniejsze - w porównaniu z pojazdem jako całością - wstrząsy, drgania - bardzo dla delikatnego organizmu mego nieprzyjemne.

   W Płocku najlepiej, najkorzystniej - z mego punktu widzenia jako pasażera - do autobusu linii 111, gdy chodzi o godziny 14, 15 czy nawet o 16, 17, wsiadać na dworcu autobusowo-kolejowym, ponieważ wówczas jest duża szansa, że będzie można zająć dobre, możliwie w takich warunkach wstrętnych i odrażających, w miarę komfortowe miejsce - oczywiście w przypadku tego rodzaju autobusów miejskich nie można mówić o komfortowych miejscach, siedziskach. Potem natomiast, na dalszych przystankach częstokroć nie da się już tak w miarę dobrego miejsca siedzącego sobie wybrać. Poczynione przeze mnie refleksje tyczą się zwłaszcza dwóch godzin odjazdów autobusów linii 111 z dworca autobusowo-kolejowego w Płocku, a mianowicie godziny 14:41 oraz godziny 15:31. Gdybym w tych właśnie godzinach miał rozpocząć podróż autobusem linii komunikacyjnej 111, to najlepiej byłoby, abym wsiadł do wehikułu właśnie na przystanku usytuowanym na dworcu autobusowo-kolejowym w Płocku. Na to powinienem zważać, o tym powinienem pamiętać, jeśli zapragnąłbym zapewnić sobie możliwie najlepsze w owych tragicznych, odrażających warunkach miejsce siedzące.

   Nienawidzę jazdy autobusami! Lecz jednak - z drugiej strony - takie duże, ciężkie pojazdy są całkiem bezpiecznymi środkami transportu - tak samo jak pociągi/małodystansowe pociągi zwane szynobusami. Transportacja samochodem osobowym czy transportacja samolotem stanowią dla mnie coś przerażającego. Panicznie boję się lotu samolotem. I bardzo nie lubię jeździć samochodem. 







środa, 23 kwietnia 2025

Młodzieniec palący papierosa na dworcu autobusowo-kolejowym w Płocku - Patryk Daniel Garkowski

Młodzieniec palący papierosa na dworcu autobusowo-kolejowym w Płocku - Patryk Daniel Garkowski


Wyszedł z pociągu na drobną chwilkę,

aby zapalić tylko jednego papierosa.

Zaraz do pojazdu on wróci

i odjedzie pociągiem 

zgodnie z ustalonym rozkładem transportacji...


Nie wiem, gdzie ten młodzieniec mieszka.

Nie wiem, gdzie ten młody człowiek bytuje.

Widziałem go tylko przez drobną chwilkę.

Widziałem, jak siedzi i pali papierosa...


Nie wiem, kim jest owy organizm...

Nic o nim Ja - Obserwator - nie wiem.

Tylko przez drobną, ulotną chwilkę

mogłem go na tym dworcu Ja widzieć.


Różne persony przewijają się przez ów dworzec.

Nigdy już więcej ów młodzieńca nie zobaczę...

Jestem co do tego absolutnie pewien...

To, że go widziałem, to czysty przypadek...




wtorek, 22 kwietnia 2025

(całość wiersza) Młodzieniec w wehikule pociągu - Patryk Daniel Garkowski

Młodzieniec w wehikule pociągu - Patryk Daniel Garkowski


Tutaj siedzi jakiś młodzieniec-pasażer,

z radością go wzrokiem sobie ogarnę.


Młodzieniec ma czarną bluzkę na krótki rękawek.

Młodzieniec ma czarne, krótkie spodenki.


Na jednej ręce ma on zegarek,

na drugiej zaś rączce jakąś opaskę.


Skarpetki czarne - 

pewnie: okropnie spocone oraz okropnie śmierdzące!


Ach, buty młodzieńca są równie urocze...


Jakże brudne ów młodzieniec ma podeszwy butów!

Buty owego chłopca stanowczo są brudne!


Jakże miło jest podróżować wraz z takim młodzieńcem...

Jakże miło jest z takim współdzielić podróż...




31 marca 2025 roku. Obserwacja nieprawidłowego użytkowania ławki w galerii handlowej - Patryk Daniel Garkowski

31 marca 2025 roku. Obserwacja nieprawidłowego użytkowania ławki w galerii handlowej

  31 marca 2025 roku odwiedziłem galerię handlową Mosty w Płocku. Tam, na piętrze, ja spostrzegłem, że jakiś młody mężczyzna nieprawidłowo użytkuje ławkę. Oto organizm płci męskiej dziwnie na ławce leżał, przypominając mi, nasuwając mi na myśl personę bezdomną. Cóż to za bezdomny prostak! - pomyślałem sobie gniewnie. Nie można tak leżeć na ławce w miejscu publicznym, jakim jest galeria handlowa!

  Gdy chodzi o pozycję, jaką osobnik rzeczony wówczas zajmował, to była to pozycja cielesna pozioma oraz jednocześnie leżąca. Podczas gdy prawidłowo użytkuje się ławkę w handlowej galerii, taką właśnie ławkę, jaką widziałem, siedząc normalnie, siedząc w pozycji cielesnej pionowej. A zatem pozycja pionowa siedzenia na dowolnym, odpowiednio przystosowanym siedzisku, na ławce w handlowej galerii okazuje się prawidłowa, zaś pozycja pozioma nie jest właściwą ani dobrą.   

  Zresztą, ławka owa konstrukcyjnie nie została przystosowana do leżenia. To nie jest chociażby jakiś miękki, obszerny, bulwiasty fotel do wygodnego leżenia na nim. Są oczywiście w miejscach publicznych takie typy, takie rodzaje siedzisk, które przeznaczone są zarówno do siedzenia, jak i do leżenia, takowe mogą występować chociażby w strefach relaksu. Jednak na tej ławce, w galerii handlowej Mosty, nie powinno się tak leżeć, jak to zaobserwowałem w przypadku prostackiego osobnika.

  Nie zwróciłem temu mężczyźnie żadnej ustnej uwagi. Wykonałem jedynie mu zdjęcie.

  Lecz gdy zjechałem ruchomymi schodami na dół i znajdowałem się już na parterze obiektu handlowego, to akurat przechodziła blisko mnie pani ochroniarka galerii handlowej. Oznajmiłem do niej natychmiast, rozgoryczony i oburzony, że na piętrze leży na ławce jakiś pan bezdomny. Domagałem się od pracowniczki, aby natychmiast tam poszła i to sprawdziła. Ona zaś na piętro się udała, zgodnie z moim oczekiwaniem, zgodnie z moim wyrażonym poleceniem. Ja zaś wyszedłem z galerii handlowej.

  Przy okazji zaskoczyło mnie, że w galerii handlowej Mosty w Płocku, w obecnych czasach, w ogóle jest, w ogóle funkcjonuje jakaś ochrona!