Cień na ścianie - Patryk Daniel Garkowski
Och, ja widzę cień na ścianie!
On nasuwa na myśl spanie.
Ale również i deptanie!
Buziulki
butami
uciskanie...,
przez chłopca
lekkie
przydeptywanie...
(odpowiednio jednak delikatne!)
Tak wolę przyjąć sobie właśnie!
O wiele lepsze jest to niż spanie!
O wiele, o wiele to ciekawsze!
Znacznie, znacznie, och, znacznie...
Och, ja wiem, ja wiem, ja wiem...
Wielce przebujną mam wyobraźnię!
Nie jest widoczny tu żaden chłopaczek.
Nie jest to żadne deptanie,
ale
stanowczo
to
nudne
kogoś
spanie...,
po dniu ciężkim
odpoczywanie...
Owszem, być może...,
jednakże, mimo wszystko,
w tym niezwykłym, analizowanym optycznym zjawisku
buzię depcze wysoki chłopaczek,
będący tego
niezwykłego cienia
istotnym
i integralnym
dodatkiem!
Tak, tak!
To zależy tylko ode mnie,
co uznam, iż jest cieniem...
A choć chłopaczek jest niewidoczny,
to nic, zupełnie, wcale nie szkodzi!
Może być przecież bardzo łatwiutko,
bez przeszkód przeze mnie wyobrażony...
Ten pan ma buziulkę troszkę spłaszczoną,
jakby przez chłopca
dość rozkwaszoną
i
poniżoną...
Cóż więc ten cienik mi przypomina?
Ach, buzię zdeptaną przez złego chłopczyka!
Tak, tak.
Tak, tak.
Tak, tak!
Właśnie zamknięte ofiara ma oczy,
gdyż buzię jej dręczy swym butem chłopczyk...
To żaden sen jest dobry i błogi,
lecz stan
to
cierpień
długi,
okropny!
Deptać lubią buziulki chłopcy!
Lubią na twarzach stawiać buciory!
Brudne,
wielce
brudne
buciory!
A także bose, spocone stopy!
Tak, tak!
Brudne buciory, spocone stopy!
stawiają ludziom na twarzach chłopcy!
Pan wcale nie śpi sobie słodko!
Mu prosto w oczy zaświeca słonko!
Ten cień mi w pełni przypomina
bardzo
biednego pana,
którego buzia
jest właśnie
deptana!,
spłaszczana!
Och, tak!
Tak, tak.
Tak, tak.
Deptana przez chłopca bezbrzeżnie podłego
i odpowiednio
wysokiego,
rozjuszonego,
aroganckiego
i bardzo
wściekłego,
a i w dodatku
ogromnie
zdenerwowanego,
sfrustrowanego,
wyładowywać
frustracje,
wręcz
na cały
świat,
chcącego...,
pragnącego...
Przydeptywana
butami
przez okrutnego
młodzieńca
właśnie
się
taka
stała
buziuleńka...
Och, tak.
Tak, tak.
Tak, tak!
Jakby więc nieco jest rozkwaszona
i nieco ona jest spłaszczona,
gdyż właśnie bucik się w nią wciska
podłego nieziemsko chłopczyka...
Z kolei chłopiec jest zadowolony,
iż tak ofiarę swą upokorzył!
Tak ja go sobie wyobrażam.
To jest istota wielce arogancka...
Ów chłopiec wielce jest arogancki,
ale w deptaniu jest delikatny...
Nie chce on swojej ofiary zabić,
nie chce poważnie swej larwy zranić.
Biednemu panu nic się nie stało!
Deptanie było dla niego frajdą!
Tak właśnie pragnę sobie wyobrazić.
O zdrowie pana nie muszę się martwić!
Ach,
buziuleńka
delikatnie
przydeptana,
intensywnie,
chociaż lekko,
niczym ziemia udeptana
przez
wspaniałego,
wysokiego
chłopaczka
prędziutko
wróci
do
stanu
równowagi...
O to nie trzeba się w ogóle martwić...
Nie, nie.
Na stałe z pewnością się ona nie odkształci!
ani nie skaleczy!,
ani nie rozpłaszczy!,
ani się ona nie rozkwasi,
ani ta buzia się poważnie nie zrani!
Nie trzeba się o to zupełnie martwić.
Owa buziulinka szybko powróci do normalnego trybu życia!
Zaś chłopczyk kochany
odejdzie
w swych
brudnych,
cuchnących
bucikach...
Buziulka ofiary
normalnie,
standardowo
stawi
się,
za moment,
za chwilkę,
w swojej
ciężkiej,
przeokropnej
i
wstrętnej
pracy...,
gdzie będzie musiała
komunikować
się
z obrzydłymi
ludzkimi
organizmami...,
gamoniami...
Twarze ludzi,
chociażby
starszych,
nad wyraz chętnie depczą chłopaczki!
Tak, tak!
Należało
na to
podczas
analizy,
mej
interpretacji
niezwykłego,
chwilowego
zjawiska
optycznego,
a zatem
cienia
zważyć...
Z kolei ten drugi cień
(widoczny po mojej prawej stronie)
nie obchodzi mnie zupełnie wcale.
On, w przeciwieństwie do lewego optycznego zjawiska,
nie zachęca mnie do fantazjowania ani do rozmyślań...
On nie zaabsorbował mojej uwagi, nawet na drobną chwilkę.
Tak jak ten pierwszy, za moment zresztą zniknie...
To stanowi nieuniknione,
mój drogi,
kochany,
najmilszy
chłopcze...
Ach, mnóstwo cieni powstaje na świecie... -
i to jest dobre oraz potrzebne.
Oto mogę wybrać sobie chłopca,
który najbardziej mnie pociąga...
Powinien być to młodzieniec piękny,
okrutny,
arogancki,
bezczelny
i o jasnych włoskach...
Choć przecież, w istocie,
nie jest ze mnie persona,
w tej materii,
wybrzydzająca!









