poniedziałek, 8 czerwca 2026

8 czerwca 2026 roku - Patryk Daniel Garkowski

8 czerwca 2026 roku - Patryk Daniel Garkowski

   Dnia 8 czerwca 2026 roku wybrałem się w podróż do Płocka, żeby w tym mieście załatwić różne ważne sprawy.  

   W tym dniu udałem się do pizzerii Tutti Santi w Płocku (na alei Floriana Kobylińskiego 13) i zjadłem tam pizzę hawajską. Pizze w tym gastronomicznym obiekcie są bardzo smaczne, apetyczne. To z pewnością jedna z najlepszych pizzerii w Płocku, jeśli nie najlepsza. Ale zachowania kierownictwa, pracowników tego obiektu to zupełnie inna sprawa... Ciągle, cały czas połowa tego lokalu jest zamknięta dla klientów, mimo że jest to integralna część tego gastronomicznego obiektu - jest to okropnie irytujące i niestosowne!

   Będąc, przebywając w pizzerii Tutti Santi w Płocku, zauważyłem, że blisko stolika, przy którym siedziałem, były dziwnie otwarte dodatkowe szklane drzwi tarasowe (nie były to drzwi dla klientów, drzwi główne ani wejściowe do pizzerii), zaś zamknięcie ich, na przykład przez silny wiatr, uniemożliwiało zablokowanie tych drzwi hakiem z linką. Prowizoryczne, techniczne, mechaniczne rozwiązanie wydało mi się potencjalnie niebezpieczne. Zwróciłem na to uwagę pani kelnerce.  

  Choć równocześnie zrozumiałem, pojąłem od razu, że takie otwarcie i zablokowanie drzwi niegłównych, niewejściowych miało na celu zapewnienie przewiewu, ochłody, przepływu powietrza zarówno klientom, jak i pracownikom rzeczonego obiektu gastronomicznego. Widocznie nie działała wtedy w ów obiekcie klimatyzacja.

   Z drugiej jednakże strony pojawiły się u mnie pewne poważne wątpliwości, związane z bezpieczeństwem i higieną pracy. Zastanowiłem się ja, czy takie rozwiązanie jest prawidłowe, słuszne - z perspektywy bezpieczeństwa i higieny pracy oraz ergonomii?!

   Oto hak i linka chybotały się, jak gdyby była to bardzo delikatna połączona struktura antyzamknięciowa. Choć nie było bardzo silnego wiatru, chociaż nie było wtedy wichury, to zdawało mi się, jakby za chwilkę, za momencik szklane drzwi miały pęknąć i okaleczyć mnie wieloma odłamkami szkła, rzeszą, mnóstwem szkła przeostrego. Oto odpryski szkła mogły we mnie trafić i mnie bardzo poranić. Bałem się bardzo, że te drzwi wykonane z materiału szkła - tak otwarte, tak dziwnie zablokowane - pękną, że się zniszczą jakoś. 

  Wyraziłem ustnie moje zaniepokojenie pani kelnerce, jednak ona zbagatelizowała zupełnie to, co jej oznajmiłem. Oto zapytałem ją retorycznie, czy takie rozwiązanie zgodne jest z zasadami, normami bezpieczeństwa i higieny pracy. Ona jednak odpowiedziała w taki sposób, że uznałem to za niemiłą odpowiedź, ona zupełnie to zbagatelizowała, i za chwilkę podśmiewała się ze mnie, co nie uszło mojej bystrej uwadze. Jestem bardzo uważnym obserwatorem przestrzeni, środowisk pracowania, robotników oraz robotnic.

  Klienci mają prawo spożywać swoje posiłki w spokoju. Ja zaś cały czas martwiłem się, czy podczas konsumpcji mojej otwarte szklane drzwi, tak dziwnie zablokowane, nie trzasną, nie pękną i nie poranią mnie okropnie, straszliwie. Odczuwałem wówczas stres. 

  Oto cała przyjemność z jedzenia została mi odebrana zastosowaniem, wdrożeniem potencjalnie niebezpiecznego czynnika, a czynnikiem owym były otwarte, zablokowane hakiem i linką drzwi szklane, które mogły trzasnąć, pęknąć, poranić mnie strasznie. To był potencjalnie niebezpieczny czynnik w lokalu, obiekcie gastronomicznym. Samo otwarcie okien byłoby tu wystarczające.

  Dawno temu, wiele lat temu, kiedy byłem (jako dziecko) w pewnym sklepie w mieście Sierpcu, w sklepie odzieżowym, to kiedy stałem daleko od szklanych drzwi wejściowych do tego sklepu, to nagle one po prostu pękły, opryskując najbliższe otoczenie ostrymi, przeokropnymi odłamkami szkła. Nigdy ja tego nie zapomnę! To było straszne!

  To tylko przypadek sprawił, że nie byłem akurat blisko tych drzwi, że akurat przy nich nie stałem/nie szedłem. Ale żaden odłamek szkła tak daleko nie mógł dolecieć, prysnąć - nic do mnie z tych szklanych drzwi nie doleciało, na szczęście... Lecz wspomnienie to jest bardzo żywe - nigdy ja tej sytuacji strasznej nie zapomnę.

  Zresztą, to techniczne, mechaniczne rozwiązanie prowizoryczne, zastosowane w pizzerii Tutti Santi, zainteresowało mnie naukowo, badawczo. Jestem przecież bardzo wykształconym specjalistą bezpieczeństwa i higieny pracy, a także ergonomii. 

  Uczyłem się w szkole policealnej na kierunku: technik bezpieczeństwa i higieny pracy, a ponadto obecnie realizuję, a w zasadzie już kończę, studia podyplomowe trzysemestralne o nazwie: Bezpieczeństwo i higiena pracy. 

 Takiego rodzaju rozwiązania, sytuacje bardzo mnie naukowo ciekawią. A więc nie powinno nikogo dziwić, że zdecydowałem się wykonać zdjęcie tego prowizorycznego technicznego rozwiązania drzwiowego, zastosowanego w, mogłoby się zdawać ekskluzywnej, pizzerii. Ach, doprawdy, to rozwiązanie techniczne, mechaniczne wcale nie świadczy o ekskluzywności, luksusowości lokalu... 

  Do mojej miejscowości zamieszkania powróciłem pociągiem. Zaś w drodze powrotnej do  domu - kiedy szedłem pieszo/na piechotę - napotkałem zbiorowisko/skupisko/bandę/zbiór społeczny nastoletnich chłopców. Jeździli oni na hulajnogach elektrycznych, lecz jeden z tych chłopców jechał na rowerze. Może się nudzili oni wszyscy? 

  Zastanowiłem się przez krótki moment, dlaczego akurat ten jeden chłopczyk (w okularach) jeździ na rowerze (tak wielce niemodnym obecnie pojeździe wśród młodych ludzi), z czego to może wynikać. Aktualnie hulajnogi elektryczne to modne środki transportu osobistego wśród młodych ludzi.

  Prócz tego większość z tych młodych, obserwowanych ludzi płci męskiej nie miała kasków na głowach, mimo że obsługiwali ci chłopcy wielce niebezpieczne wehikuły - elektryczne hulajnogi, które są bardzo, ogromnie niebezpiecznymi pojazdami. Z tego co zapamiętałem, tylko jeden z tych młodzieńców na hulajnogach elektrycznych miał na głowie założony kask ochronny.

  Oto nawet jeżeli się bardzo, nader uważa, jadąc, kierując elektryczną hulajnogą, to można stracić nad ów pojazdem panowanie i można łatwo ulec bardzo ciężkiemu wypadkowi. Umrzeć można. Świadczą o tym newsy w internecie - komunikujące o wypadkach ludzi na elektrycznych hulajnogach. Wiele jest newsów w internecie o takich ciężkich, straszliwych w skutkach wypadkach ludzi na elektrycznych hulajnogach. 

  Gdy chłopiec lubiący jeździć na elektrycznej hulajnodze arogancko oznajmi mi, że on uważa, to tylko mnie taką odpowiedzią lekko: zdenerwuje, zirytuje, rozsierdzi. Będzie mi jednak takiego chłopca bardzo szkoda, jeżeli ulegnie on wypadkowi na swej elektrycznej hulajnodze - w przyszłości. Ale, niestety, nie da się przemówić do rozumu tym wulgarnym, nieuprzejmym, niemiłym nastoletnim organizmom płci męskiej!

  Z drugiej jednak strony w naszym świecie, także wśród ludzi, działają prawa naturalnego doboru. Jednostki nierozważne, nierozsądne, wykazujące głupotę mogą doznawać wypadków na drogach, na elektrycznych hulajnogach - i to może świadczyć o zachodzeniu naturalnego doboru również wśród naszego inteligentnego gatunku. 

  Dla mnie jest to po prostu niewyobrażalne, jak ci chłopcy mogą (tak chętnie) jeździć na elektrycznych hulajnogach i ryzykować swoje życia, swe zdrowia. Kiedy zauważyłem skupisko/zbiór chłopców na tych pojazdach, w dniu 8 czerwca 2026 roku, w mojej rodzinnej miejscowości, to pomyślałem, jakie to żałosne! Jakież to głupie! Po co tak jeździć, włóczyć się hulajnogami po małej miejscowości bez celu? 

  Ja niedługo z tym zbiorem społecznym/skupiskiem chłopców rozmawiałem. Chłopcy ci śmiali się ze mnie, zagadywali do mnie. Był to zbiór społeczny złożony wyłącznie z chłopców jeżdżących na wehikułach (wszyscy poza jednym chłopcem poruszali się na elektrycznych hulajnogach, obecnie bardzo modnych pojazdach). 

  A w momencie równoległego poruszania się na pojazdach ci chłopcy byli dla siebie nawzajem znajomymi, kolegami, lecz pewnie nie jakimiś wielkimi przyjaciółmi. 

  Oto w zbiorach/zbiorowiskach/skupiskach społecznych pomiędzy ludźmi wchodzącymi chwilowo w ich skład nie występują głębokie, zaawansowane więzi społeczne, na przykład przyjacielskie. W moim przekonaniu ci chłopcy, mający swoje pojazdy, nie byli dla siebie nawzajem jakimiś wielkimi, serdecznymi przyjaciółmi. Najwyżej byli dla siebie kolegami. To byli po prostu znajomi. A przyjaźń to co innego od zwykłej znajomości. 

  Lecz, mimo że mnie tak ta grupka/banda zirytowała głęboko, to pomyślałem sobie wtedy, czy któryś z nich nie nadawałby się może na ucznia w mojej wspaniałej i elitarnej Filozoficznej Szkole? W mojej Szkole Filozoficznej Patrycjan? Zastanowiłem się nad tym przez krótką chwilę. Uznałem, że żaden z nich nie nadaje się na kochanego mego ucznia.

  Przecież moja filozoficzna szkółka to elitarna, ekskluzywna, zamknięta, formalna grupa społeczna - nie dla każdego zatem. Żeby móc przynależeć do mojej organizacji, instytucji, należy spełnić, spełniać restrykcyjne wymagania, w tym wysokie wymagania moralne oraz etyczne. Nie tak łatwo jest móc stać się uczniem, a potem filozofem w mojej Szkole Filozoficznej Patrycjan! Oto należy mieć co najmniej 15 lat, żeby móc być członkiem mojej filozoficznej instytucji. Trzeba być osobą dobrą i grzeczną, uczynną oraz prospołeczną. 

  Oto w mojej wspaniałej i prestiżowej, okrytą aurą tajemniczości Filozoficznej Szkole Patrycjan nie ma absolutnie miejsca dla bandziorów, chuliganów i młodocianych przestępców!

  Oto uczeń w mojej Filozoficznej Szkole nie może zachowywać się źle, niegodziwie. Musi przestrzegać zasad, norm bezpieczeństwa, nie może narażać swojego bezcennego żywota/swej egzystencji. Tylko wyjątkowe, dobre i prospołeczne, mądre, inteligentne organizmy ludzkie mogą być członkami mojej Filozoficznej Szkoły Patrycjan.

  Zaś takie beztroskie, nieuważne jeżdżenie, uleganie transportacji na elektrycznej hulajnodze, a zatem ryzykowanie życia oraz zdrowia, okazuje się zachowaniem świadczącym wyraźnie o tym, że takich młodych osóbek - takich nieuważających na siebie operatorów elektrycznych hulajnóg, niegrzecznych i wulgarnych nastolatków płci męskiej - nie można absolutnie przyjąć do mojej Filozoficznej Szkoły Patrycjan, nawet jeżeli takiego rodzaju persony bardzo by tego chciały, bardzo by tego pragnęły, nawet gdyby o to mnie błagały na kolanach albo pełzając niczym robaki, larwy, dżdżownice żałosne! 

  Głupim argumentem, pseudoargumentem, sofizmatem jest, gdy taka młoda osoba płci męskiej twierdzi, że uważa podczas transportacji na swojej elektrycznej hulajnodze. 

  Przecież bowiem nawet uważające podczas jazdy na hulajnogach elektrycznych persony doznają poważnych wypadków, zaś to się wiąże z tym, z faktem, iż elektryczna hulajnoga to wielce, okropnie niebezpieczny pojazd - pod względem konstrukcji swojej i pod względem samego mechanizmu i możliwości prędkościowych transportacji. 

  Niejednokrotnie widziałem, jak chłopcy po wsi mojej bardzo szybko jeździli na swoich hulajnogach, śmigali na nich - a to przecież ogromnie niebezpieczne.   

  Oto jestem przekonany, że takie zjawiska transportacyjne występują obecnie powszechnie, w różnych miejscowościach, zarówno na wsiach, jak i w miastach. 

  Od razu, gdy tylko spostrzegłem to mobilne zbiorowisko społeczne chłopców, ten mobilny społeczny zbiór, to skupisko ludzkie, to nasunęło mi się na myśl, jakież to żałosne, jakież to głupie! Jakże żałosna i głupia, niemądra, bezproduktywna jest taka bezcelowa jazda po wsi na elektrycznych hulajnogach! A co więcej, wtedy nasunęła mi się na myśl jakaś banda opryszków, przestępców, jakiś gang ludzi niebezpiecznych. Pomyślałem sobie przez moment, że mogą to być chłopcy okrutni, brutalni, młodzi przestępcy, którzy wymuszają/chcą wymuszać pieniądze, haracze na bezbronnych przechodniach - ofiarach! Ach! Po prostu takie miałem w głowie wielce nieprzyjemne wrażenie. Na szczęście było to tylko wrażenie ulotne. Chłopcy ci nie chcieli ode mnie żadnych pieniążków. W końcu zostawili mnie oni w spokoju. Mogłem o nich zapomnieć.

  Byli jednak bardzo niegrzeczni i wulgarni! Zagadywali mnie! Lecz na szczęście, nie chcieli ode mnie żadnego haraczu/żadnych pieniędzy/żadnej daniny. 

  Bardzo się dziwię, że rodzice tych nastoletnich wulgarnych, aroganckich, prostackich chłopczyków pozwalają im na jeżdżenie na tak niebezpiecznych środkach osobistego transportu, czyli na elektrycznych hulajnogach. 

  Rowery są przecież daleko bezpieczniejsze. A hulajnogi elektryczne to bardzo niebezpieczne, przeokropne wehikuły, potworne środki transportu. Chociaż aktualnie, współcześnie modne są elektryczne hulajnogi wśród młodych ludzi, a rowery nie są tak obecnie popularne, modne. Może to dlatego, że hulajnogi elektryczne, z napędem, nie wymagają ruchu nóg od operatorów, są komfortowe, niemęczące i może to dlatego, iż są mniejszymi rzeczami od rowerów i można je z łatwością trzymać, magazynować w domach, w mieszkaniach.   

  Ja nigdy nie jeździłem i nie będę jeździł na elektrycznej hulajnodze. To bardzo byłoby dla mnie niebezpieczne, przerażające. Jako osoba myśląca racjonalnie, dążę do tego, ażeby zapewniać sobie bezpieczeństwo, poczucie bezpieczeństwa. Gdy jeden z chłopców zaproponował mi w dniu 8 czerwca 2026 roku podwózkę na hulajnodze, od razu, stanowczo, odmówiłem!