środa, 8 lipca 2026

8 lipca 2026 roku - Patryk Daniel Garkowski

8 lipca 2026 roku - Patryk Daniel Garkowski

   8 lipca 2026 roku wybrałem się do sklepu sportowego z butami, który znajduje się w galerii Mosty w Płocku. Okazało się, że w tym sklepie pracuje bardzo uczynny i miły sprzedawca, asystent - pan Mateusz. Wcześniej go nie widziałem w tym sklepie. Od razu pomyślałem, że to nowy, niedawno zatrudniony pracownik. To bardzo młody mężczyzna, mający około 18/19 lat. W sklepie tym przymierzyłem sobie buciki, zaś mający okulary Mateusz usługiwał mi niczym niewolnik. On chodził przy mnie, kręcił się przy mnie oraz kucał przede mną. Pokazywał całym sobą, że mu bardzo zależy na profesjonalnym obsłużeniu tak dostojnej osobistości jak ja. Pomyślałem, iż nadawałby się on na mojego niewolnika/sługę.

   Najbardziej podobały mi się buty w czarnym kolorze, i te właśnie sobie przymierzyłem, te właśnie zechciałem przymierzyć. Lecz na jednym z nowych, przymierzanych przeze mnie butów był straszny supełek. Ale pan Mateusz ten supełek sznurówkowy rozwiązał po krótkiej chwili. W butach fabrycznie nowych, nieużywanych takie supły straszliwe się zdarzają... Ale to nie szkodzi.

  Niestety, okazało się, że te czarne buty mają bardzo widoczną markę, bardzo widoczne logo (nie znoszę, kiedy logo na butach jest ostentacyjne, bardzo widoczne) i siatkowatą strukturę na przodzie, a zatem nie zechciałem tych bucików kupić. Ważne jest dla mnie to, żeby buty nie przemakały od wody, od deszczu. Z kolei marka/logo na butach nie może być ostentacyjna, widoczna/ostentacyjne, widoczne. Niemniej jednak czas w tym sklepiku sportowym, usytuowanym w wyraźnie podupadającej galerii handlowej, spędziłem bardzo, nader przyjemnie - ze względu na miłego, uprzejmego, służalczego Mateuszka. Obsługa ze strony tego mężczyzny była dla mnie bardzo miła i satysfakcjonująca. Bardzo chciałbym się z nim zaprzyjaźnić. Wydaje się on dobrym, wartościowym człowiekiem. 

  Będąc w ów sportowo-obuwniczym sklepiku, zauważyłem, że chłopiec Mateuszek ma bardzo brudne, białe buty. Młody mężczyzna wyjawił mi, że zamierza sprzedać swoje używane, stare buty i kupić nowe. Te buty jego mają już swoje lata, dowiedziałem się o tym. Zapytałem go wówczas (ciekawy reakcji emocjonalnej/społecznej mężczyzny), czy zamierza sprzedać swoje buty, aby ktoś je mógł wielbić! Wtedy to chłopaczek owy zaśmiał się. Oznajmiłem temu sprzedawcy moje imiona i nazwisko, jakby chciał się ze mną skontaktować - w przyszłości, poprzez portalik społecznościowy Facebook. Liczę, że się ze mną skontaktuje jak najszybciej, taką ja żywię nadzieję.

  Potem, kiedy byłem niedaleko dworca autobusowo-kolejowego w Płocku, zauważyłem przy pewnym sklepie trzech tragarzy - dorosłych młodzieńców. Ci młodzi mężczyźni nosili butelki wody mineralnej do pobliskiej siłowni. Wśród chłopców tych był, znajdował się ktoś, kogo znam, kojarzę - młodzieniec Dorian. Och, jak bardzo go nie lubię! Nienawidzę tego otyłego prostaka, prosiaka!

   Usatysfakcjonował mnie widok Doriana i dwóch innych pracujących młodych mężczyzn. To miłe móc zobaczyć, że taki okropny, młody człowiek, tak wielce zadufany w sobie, tak bezczelny i arogancki, szpanujący swym żałosnym motorem, pozbawiony empatii świniak, wieprz ciężko pracuje fizycznie. Był to dla mnie, przyznaję, satysfakcjonujący widok. Chłopacy ci mieli na sobie klapki oraz białe skarpetki. Zapytałem Doriana - żartobliwie - czy ma śmierdzące skarpetki, a pozostali chłopacy to słyszeli. Dwójka tych chłopaków się ze mnie głośno śmiała, bardzo głośno, lecz Dorian nie - on wyglądał na zdenerwowanego, kiedy przy tej grupce się znajdowałem, kiedy nawiązałem z nimi rozmowę. Czy wstydził się faktu, iż musi pracować ciężko? Nie powinien się wstydzić uczciwej pracy.

   Wkrótce znajdowałem się w przestrzeni dworca autobusowo-kolejowego. 

   Oto przed dworcem, na ławce, spał sobie młody, bezdomny chłopiec, który miał na sobie granatowe/ciemnoniebieskie, bardzo spocone, śmierdzące skarpetki. Ten kochany chłopczyk miał około 18/19/20 lat albo nieco więcej. Młodzieniec owy zmieniał pozycję, śpiąc, drzemiąc, albowiem leżenie w jednej pozycji z pewnością było dla niego niewygodne. Ja nie śmiałem go budzić. Nie chciałem przerywać mu odpoczynku. Podczas snu persony zmieniają swe pozycje. 

   Niebawem wróciłem pociągiem do mojej miejscowości zamieszkania. Ten dzień obfitował w bardzo, nader ciekawe dla mnie doświadczenia i przygody. Oto mogłem sobie, dnia 8 lipca 2026 roku, przeprowadzić wartościowe, ciekawe naukowe obserwacje.