12 października 2026 roku - Patryk Daniel Garkowski
Dnia 12 października 2026 roku odbyła się w Płocku trzydziesta czwarta edycja Biegu Tumskiego. Biegi zostały zorganizowane w różnych wiekowych kategoriach. Brały w nich udział zarówno szkoły ponadpodstawowe, jak i podstawowe. Ruch młodych ludzi obojga płci odbywał się po wyznaczonych trasach, po ścieżkach skorelowanych ze Wzgórzem Tumskim. Wiadome było: gdzie i kiedy będą biegali chłopacy ze szkół ponadpodstawowych.
Ja postanowiłem wesprzeć tę uroczą inicjatywę poprzez stanie przy trasie młodych biegaczy i oferowanie im chusteczek higienicznych, a także orzeźwiającej, zimnej wody w plastikowych kubeczkach. Miałem przygotowane plastikowe kubeczki z wodą, jak również chusteczki higieniczne, gdyby któryś z młodych biegaczy płci męskiej zechciał sobie otrzeć spocone w wyniku biegania czółko.
A więc z okazji Biegów Tumskich przygotowałem dla kochanych chłopczyków skromne stoisko - bezpośrednio na trasie uroczego sportowego przedsięwzięcia. Nikt mi w tym nie pomógł. Musiałem sobie radzić zupełnie sam. Przygotowanie stoiska, wody w kubeczkach, jak również higienicznych chusteczek wymagało ode mnie sporej ilości wysiłku. Mój wydatek energetyczny okazał się niemały. Prócz tego za wszystko samemu musiałem zapłacić.
Oto więc do plastikowych, małych kubeczków nalałem zimnej, orzeźwiającej wody.
Ostatecznie zaś, finalnie trzymałem w rękach, będąc w gotowości: jedną higieniczną chusteczkę i kubeczek, w którym znajdowała się woda. Oczekiwałem...
Tego dnia byłem więc wspaniałym i uczynnym wolontariuszem. Co istotne, tak czasowo zorganizowałem swe stanowisko, że oferowałem wsparcie wyłącznie przebiegającym/biegnącym młodzieńcom.
Ów wolontariat określam jako krótkotrwały, jednorazowy wolontariat sportowy, ponieważ dotyczył on wydarzenia sportowego, jednorazowego, dotyczył ten wolontariat biegowej aktywności. Wolontariat ten nie zapewnił mi żadnych, jakichkolwiek korzyści, a jedynie zapewnił mi bezbrzeżne przykrości...
Kiedy tak stałem przy trasie/ścieżce przeznaczonej do biegów i gdy miałem w jednej rączce plastikowy kubeczek wypełniony orzeźwiającą, zimną wodą, a w drugiej zaś rączce trzymałem czystą higieniczną chusteczkę, przebiegał przy mnie młodzieniec w wieku około szesnastu albo siedemnastu lat - uczeń jakiejś szkoły ponadpodstawowej. Biegacz ten uśmiechnął się kpiąco, arogancko, natychmiast pochwycił ode mnie kubeczek plastikowy wypełniony wodą, po czym prędko, nie marnując czasu, wybulgotał tę wodę mocno, intensywnie w swych ustach i na mnie tę wodę wybulgotaną wypluł z energią - a uściślając: wypluł ciecz w kierunku mojej twarzy. To było straszne, oburzające! W tej wodzie, która znalazła się we wnętrzu buziulki przystojnego chłopczyka, było dużo, bezbrzeżnie wiele jego klejącej, ohydnej śliny. Oto wypluta woda połączona ze śliną młodego łotra trafiła mnie prosto w moją delikatną buziulkę!
Inny z kolei biegnący chłopiec, w takim samym/w podobnym wieku, co opisany już młody człowiek, wziął, chwycił ode mnie czystą chusteczkę higieniczną, podtarł nią sobie mocno, głęboko, chyba do granic wszelkich możliwości młodą pupę, swój odbyt, po czym wtarł mi ją szybko, ekspresowo w twarz i krzyknął: A masz, ty gnoju!.
I zaraz już go nie było, gdyż on biegł sobie dalej po trasie, po wyznaczonej do biegania ścieżce. Obaj ci chłopcy starali się w ogóle nie zatrzymywać, jednak pewne czynności wymagają stania czy zatrzymania się. Rzeczone młode organizmy płci męskiej wolały tracić cenne sekundy, byle tylko mi dokuczyć bezbrzeżnie. To tylko świadczy o ich niegodziwości, to tylko dowodzi ich okrucieństwa.
Zapewne nigdy więcej już ich nie spotkam - w mej egzystencji.
Pragnę podkreślić, że ci dwaj aroganccy, podli chłopcy biegli niedaleko od siebie, a zatem mogli być w zmowie, mogli porozumieć się - przeciwko mnie, tak aby mi zaszkodzić - takiej możliwości nie mogę wykluczyć.
Tak właśnie zostałem nagrodzony za moją uczynność, za moją dobroć, za bycie wolontariuszem! Zostałem potraktowany podle, okrutnie, bez serca przez dwóch aroganckich oraz złych młodzieńców. Jak ci chłopcy biegnący mogli mnie tak potraktować?! Dlaczego oni tak się zachowali negatywnie, złośliwie, agresywnie wobec mnie, w stosunku do mnie?! Ja chciałem tylko pomóc biegnącym ludziom. Nie zasłużyłem sobie na takie złe potraktowanie...
Owe dwa incydenty zniechęciły mnie zupełnie do bycia wolontariuszem sportowym! Zaś obaj ci chłopcy są sobie równi, są tak samo niegodziwi i podli! Oto wymagają oni długotrwałej resocjalizacji. Niedługo po owym podłym potraktowaniu mnie zwinąłem swoje stanowisko, rozebrałem je, pozostawiłem miejsce takie, jakie było, i odszedłem, bardzo przygnębiony, zasmucony...



