czwartek, 19 lutego 2026

(całość wiersza) Cień na ścianie - Patryk Daniel Garkowski

 


Cień na ścianie - Patryk Daniel Garkowski


Och, ja widzę cień na ścianie!

On nasuwa na myśl spanie.


Ale również i deptanie!


Buziulki 

butami 

uciskanie...,

przez chłopca 

lekkie 

przydeptywanie...

(odpowiednio jednak delikatne!)


Tak wolę przyjąć sobie właśnie!

O wiele lepsze jest to niż spanie!

O wiele, o wiele to ciekawsze!

Znacznie, znacznie, och, znacznie...


Och, ja wiem, ja wiem, ja wiem...

Wielce przebujną mam wyobraźnię!


Nie jest widoczny tu żaden chłopaczek.

Nie jest to żadne deptanie, 

ale

stanowczo 

to 

nudne 

kogoś

spanie...,

po dniu ciężkim

odpoczywanie...


Owszem, być może..., 

jednakże, mimo wszystko,

w tym niezwykłym, analizowanym optycznym zjawisku

buzię depcze wysoki chłopaczek,

będący tego 

niezwykłego cienia 

istotnym

i integralnym

dodatkiem!

Tak, tak!


To zależy tylko ode mnie,

co uznam, iż jest cieniem...


A choć chłopaczek jest niewidoczny,

to nic, zupełnie, wcale nie szkodzi!

 

Może być przecież bardzo łatwiutko,

bez przeszkód przeze mnie wyobrażony...


Ten pan ma buziulkę troszkę spłaszczoną,

jakby przez chłopca 

dość rozkwaszoną

poniżoną...


Cóż więc ten cienik mi przypomina?

Ach, buzię zdeptaną przez złego chłopczyka!

Tak, tak.

Tak, tak.

Tak, tak!


Właśnie zamknięte ofiara ma oczy,

gdyż buzię jej dręczy swym butem chłopczyk...


To żaden sen jest dobry i błogi,

lecz stan 

to 

cierpień 

długi,

okropny!


Deptać lubią buziulki chłopcy!

Lubią na twarzach stawiać buciory!


Brudne, 

wielce 

brudne 

buciory!

A także bose, spocone stopy! 

Tak, tak!


Brudne buciory, spocone stopy!

stawiają ludziom na twarzach chłopcy!


Pan wcale nie śpi sobie słodko!

Mu prosto w oczy zaświeca słonko!


Ten cień mi w pełni przypomina 

bardzo 

biednego pana,

którego buzia 

jest właśnie 

deptana!,

spłaszczana!

Och, tak!

Tak, tak.

Tak, tak.


Deptana przez chłopca bezbrzeżnie podłego

i odpowiednio 

wysokiego,

rozjuszonego,

aroganckiego

i bardzo 

wściekłego,

a i w dodatku

ogromnie

zdenerwowanego,

sfrustrowanego,

wyładowywać

frustracje,

wręcz

na cały 

świat,

chcącego...,

pragnącego...


Przydeptywana 

butami 

przez okrutnego 

młodzieńca

właśnie 

się 

taka 

stała 

buziuleńka...

Och, tak.

Tak, tak.

Tak, tak!


Jakby więc nieco jest rozkwaszona

i nieco ona jest spłaszczona,

gdyż właśnie bucik się w nią wciska

podłego nieziemsko chłopczyka...


Z kolei chłopiec jest zadowolony,

iż tak ofiarę swą upokorzył!


Tak ja go sobie wyobrażam.

To jest istota wielce arogancka...


Ów chłopiec wielce jest arogancki,

ale w deptaniu jest delikatny...


Nie chce on swojej ofiary zabić,

nie chce poważnie swej larwy zranić.


Biednemu panu nic się nie stało!

Deptanie było dla niego frajdą! 


Tak właśnie pragnę sobie wyobrazić.

O zdrowie pana nie muszę się martwić!


Ach,

buziuleńka 

delikatnie

przydeptana,

intensywnie,

chociaż lekko,

niczym ziemia udeptana

przez 

wspaniałego,

wysokiego

chłopaczka

prędziutko 

wróci 

do 

stanu

równowagi...

O to nie trzeba się w ogóle martwić...

Nie, nie.


Na stałe z pewnością się ona nie odkształci!

ani nie skaleczy!,

ani nie rozpłaszczy!,

ani się ona nie rozkwasi,

ani ta buzia się poważnie nie zrani!

Nie trzeba się o to zupełnie martwić.


Owa buziulinka szybko powróci do normalnego trybu życia!


Zaś chłopczyk kochany 

odejdzie 

w swych

brudnych,

cuchnących 

bucikach...


Buziulka ofiary

normalnie,

standardowo

stawi

się,

za moment,

za chwilkę,

w swojej

ciężkiej,

przeokropnej

i

wstrętnej

pracy...,

gdzie będzie musiała 

komunikować 

się

z obrzydłymi 

ludzkimi

organizmami...,

gamoniami... 


Twarze ludzi, 

chociażby 

starszych, 

nad wyraz chętnie depczą chłopaczki!

Tak, tak!


Należało 

na to 

podczas 

analizy,

mej

interpretacji

niezwykłego,

chwilowego

zjawiska 

optycznego,

a zatem

cienia 

zważyć...


Z kolei ten drugi cień 

(widoczny po mojej prawej stronie)

nie obchodzi mnie zupełnie wcale.


On, w przeciwieństwie do lewego optycznego zjawiska,

nie zachęca mnie do fantazjowania ani do rozmyślań...


On nie zaabsorbował mojej uwagi, nawet na drobną chwilkę.

Tak jak ten pierwszy, za moment zresztą zniknie...


To stanowi nieuniknione,

mój drogi, 

kochany, 

najmilszy

chłopcze...


Ach, mnóstwo cieni powstaje na świecie... -

i to jest dobre oraz potrzebne.


Oto mogę wybrać sobie chłopca,

który najbardziej mnie pociąga...


Powinien być to młodzieniec piękny,

okrutny,

arogancki,

bezczelny

i o jasnych włoskach...

Choć przecież, w istocie,

nie jest ze mnie persona, 

w tej materii,

wybrzydzająca!