środa, 26 czerwca 2024

Makabryczny, koszmarny i pająkowaty potwór Koa - Patryk Daniel Garkowski

Makabryczny, koszmarny i pająkowaty potwór Koa

Koa, Koa, Koa,
Koa, Koa, Koa,
Koa, Koa, Koa,
W kokony ludzi lubi krępować,
W kokony ludzi lubi krępować.

Koa to duch pierwotny,
To potwór dusze uśmiercający.
Koa pochłania ludzkie dusze
I tym się bardzo on delektuje,
I tym się bardzo on rozkoszuje.

Koa, Koa, Koa,
Koa, Koa, Koa,
Koa, Koa, Koa,
W kokony ludzi lubi krępować,
W kokony ludzi lubi krępować.

Owijać, owijać w kokony,
W kokony, lepiste kokony
Ruchem raptownym, raptownym,
Nad wyraz, nad wyraz ekspresowym,
Ofiarę czule otulającym.

W kokony, w kokony, w kokony,
W kokony, w lepiste kokony,
W kokony, w bialutkie kokony,
W kokony, w szczelniutkie kokony.

We wnętrzu każdego kokonu
Trwa spokój niczym niezmącony,
Od świata w kokonie być można
Bezpiecznie i mile odgrodzonym.

Koa, Koa, Koa,
Koa, Koa, Koa,
Koa, Koa, Koa,
W kokony ludzi lubi krępować,
W kokony ludzi lubi krępować.

Są okresy, kiedy jest głodny,
Wtedy jest troszkę rozkojarzony,
Wtedy jest nieco naburmuszony,
Zaś jego brzuszek jest troszkę skurczony.

Koa, Koa, Koa,
Koa, Koa, Koa,
Koa, Koa, Koa,
W kokony ludzi lubi krępować,
W kokony ludzi lubi krępować.

Koa, Koa, stwór pierwotny,
Ma on domeczek bardzo ustronny,
Mieszka on sobie w mrocznej jaskini
I tam jest bardzo, bardzo szczęśliwy,
Tam w samotności jest bardzo szczęśliwy.

A chociaż brakuje mu totemiku,
Bardzo daleki jest od pesymizmu.
Totem, totemik został mu zabrany
Przez jednego z awatarów,
Przez pewnego z awatarów.

Kiedy ktoś wchodzi do niego w buciorach,
Jakaś istota napuszona,
Ludzka istota, zbytnio odważna,
W zły sposób śmiała, nadmiernie śmiała,
Dumna, bardzo dumna oraz arogancka,
To wówczas Koa prędko atakuje
I w kokon, i w kokon organizm krępuje,
I w kokon, i w kokon organizm formuje.

Koa, Koa, Koa,
Koa, Koa, Koa,
Koa, Koa, Koa,
W kokony ludzi lubi krępować,
W kokony ludzi lubi krępować.

Kokon nie może hałasować!
Nie może, nie może on trzepotać!
Kokon dobry - ozdoba spokojna,
Jest cichuteńka i ubielona,
Do sieci mocno jest przytwierdzona.

Kokon, kokon to jest pokarm.
Ofiara, ofiara od razu nie kona,
Tylko ofiara jest po prostu
Uśpiona, uśpiona,
Uśpiona, uśpiona,
Uśpiona, uśpiona.

Gdy każdy kokon ulepiony,
Gdy każdy kokon ukończony,
Gdy każdy kokon usadzony,
To Koa, Koa jest radosny,
To Koa, Koa jest radosny.

Każdy kokonik przytwierdzony,
Każdy kokonik wyczekujący,
W miejscu ogromnie ustronnym,
W miejscu troszeczkę mrocznym.

Kokon nie może być ruchomy!
Kokon nie może być wzburzony!
Nie może kokon być roztańczony
Niczym na jakimś balu maskowym,
Gdzie ludzie biorą się w obroty,
Kręcąc się, kręcąc jak szybkie bąki.

Na balu, na balu maskowym
Tancerze się brali w obroty,
Tańczyli, tańczyli noc całą,
Aż się rozlali w zgraję wyczerpaną,
Tymi harcami nader wyczerpaną.

Ruch ciągły człowieka wyczerpuje.
Człowieczek żyć musi ciągle w trudzie.
Bolesne jest trwanie w sferze świata.
W toksycznych trzeba żyć oparach.

We wnętrzu każdego kokonu
Trwa spokój niczym niezmącony,
Od świata w kokonie być można
Bezpiecznie i mile odgrodzonym.

Potworna jest ludzka egzystencja,
Bolesna, bolesna, wciąż bolesna.
Umiaru w cierpieniach nigdy nie ma,
Nie można zaznawać wytchnienia.

We wnętrzu każdego kokonu
Trwa spokój niczym niezmącony,
Od świata w kokonie być można
Na chwilę, choć chwilkę odgrodzonym.

Nie lepiej wisieć, wisieć w kokonie
Niż egzystować na łez padole?
Pogląd taki jest niczym przepaść.
A Koa czeka, czeka i czeka,
Aż przybędzie nowa duszeczka,
Nowa jakaś, jakaś duszeczka,
Co się w świecie duchów zagubi
I do jaskini Koa się zapuści...

Koa, Koa, Koa,
Koa, Koa, Koa,
Koa, Koa, Koa,
W kokony ludzi lubi krępować,
W kokony ludzi lubi krępować.

 




 

Magia żywiołów przepotężna - Patryk Daniel Garkowski

Magia żywiołów przepotężna


Ogień, ziemia, woda i powietrze
To są żywioły od siebie oddzielne,
To są żywioły ogromnie cenne,
Żywioły mogą być pożyteczne,
Mogą uwalniać ludzi od cierpień,
Choć również mogą być niebezpieczne...
Mogą okazać się one mordercze...

Ognista fala ognisko rozpala,
Służy magia ognia w miejskich latarniach,
Zimą, gdy z mrozem trzeba się zmagać,
To magia ognia gorąc dostarcza,
To magia ognia ciepło dostarcza.

Zaś magia ziemi góry rozsadza,
Górzyste pasma, oporne pasma,
Drąży wijące się tuneliki,
Formuje nader cudowne miasta,
Wypruwa bardzo skaliste miasta.

Miasta wijące się jak wstążeczki
Magia ziemista może zapewnić,
Miasta o formach równych pierścieni,
Miasta o wielce gładkiej nawierzchni.

Zaś magia wody, zaś magia wody
Może w ruch popchnąć system wodociągowy,
Podlewa florę,
Roślinki spragnione -
Je nawadniać potrafi szczodrze.
Potrafi leczyć rany przeokropne,
Potrafi leczyć rany bolące,
Bardzo bolące, bardzo bolące,
Bardzo czerwone i zaognione.

Pewien chłopaczek miał straszną ranę,
Odczuwał chłopczyk bólu kaskadę,
Wznosił, on wznosił bezbrzeżny lament,
Dobijał się w bramę, w moją bramę.

Przerwał mi moje medytacje,
Prędko wyleczyłem jego ranę
Wodnym, wodnym czarem
I zaparzyłem chłopcu herbatkę,
To na dokładkę, to na dokładkę,
Herbatkę, herbatkę, herbatkę,
Ziołową herbatkę, herbatkę.

Użyłem ja dobrej magii wody,
Lepszej niż skromny balsam ziołowy,
Przykro pachnący, przykro pachnący,
Brzydko cuchnący, brzydko cuchnący.

Bardzo ten chłopczyk był śmierdzący -
Wyraźnie odrzucał potęgę wody,
Wyraźnie on się dawno nie kąpał,
To wielka szkoda, bezbrzeżna szkoda...

Użyłem dobrej magii wody,
Ażeby wstrętnej rany się pozbyć,
Ażeby chłopczyk nie był zraniony,
Ażeby chłopczyk był wnet radosny.

Chłopczyk już nie miał złej rany,
Więc on powrócić mógł do swej pracy,
Fizycznej pracy, fizycznej pracy -
On wznosił wielkie, kamienne gmachy,
Gmaszyska, gmaszyska, gmachy, gmachy,
Gmaszyska, gmaszyska, gmachy, gmachy,
Do odpoczywania tarasy,
Twory o cenach niewygórowanych.

Magia natomiast powietrza
Różne ciężary diametralnie zmniejsza,
Grawitacyjne usuwa obciążenia,
Choćby można latać na bryzie powietrza
I z góry spoglądać na różne cudeńka,
Na prześliczne krajobrazy,
Na majestat natury kochany.

Ogień, ziemia, woda i powietrze
To są żywioły ogromnie cenne,
To są żywioły tutejsze, prawieczne,
Znają ich wszechmoc obywatele,
Przed żywiołami czują oni respekt.

Ogień, ziemia, woda i powietrze
To są żywioły od siebie oddzielne,
To są żywioły ogromnie cenne,
Żywioły mogą być pożyteczne,
Mogą uwalniać ludzi od cierpień,
Choć również mogą być niebezpieczne...
Mogą okazać się one mordercze...

Ogień spopielić potrafi wrogów,
Może on zasiać mnóstwo terroru,
Ogień usmażyć może jak frytkę
Rejony nawet i bardzo lesiste,
Sektory nawet i bardzo mięsiste.

Zaś lecące głazy potrafią zmiażdżyć
Nie tylko małe, drobniutkie robaczki,
Lecz też i większe zwierzaczki,
Z nich mogą powstać bardzo mokre plamy,
Mokre, mokre, mokre marmolady,
Lepkie, lepkie, maziste piany.

Z kolei magia wody
Może człowieka utopić.
Kiedy tleniku brakuje,
To ludzkie ciało się denerwuje,
Bardzo się gniewa i podryguje,
Złość w nim buzuje, złość w nim buzuje.

W skład magii wody wchodzi też lód,
Lód bardzo zimny, lód, lodek, lód.
Zimnem istotę można zamrozić,
Mroźną skorupą szczelnie obtoczyć.

Ogień, ziemia, woda i powietrze
To są żywioły od siebie oddzielne,
To są żywioły ogromnie cenne,
Żywioły mogą być pożyteczne,
Mogą uwalniać ludzi od cierpień,
Choć również mogą być niebezpieczne...
Mogą okazać się one mordercze...

Dwie piosenki oparte na serialu: „Awatar: Ostatni władca wiatru” - Patryk Daniel Garkowski

 

O przypadku matki dziecka płci żeńskiej z zespołem Downa, która to rodzicielka prowadzi pewnego bloga. Rozważania w kontekście zajęciowej autoterapii - Patryk Daniel Garkowski

   Terapię zajęciową dorosły człowiek mający konkretne problemy, kłopoty może prowadzić także sam dla siebie. A przynajmniej może próbować, starać się takie terapeutyczne oddziaływania wobec samego siebie wdrażać. Chodzi tu o tak zwaną autoterapię zajęciową, która wcale nie musi prowadzić do jakichkolwiek sukcesów, pozytywnych konsekwencji, dobrych efektów.
  Z drugiej strony terapia zajęciowa to, w istocie, bardzo poważna sfera. Uprawnienia do jej świadczenia posiadają wykształceni formalnie specjaliści, choćby pedagodzy. A zatem dorosła persona, próbując świadczyć wobec samej siebie autoterapię, na przykład biblioterapię czy ergoterapię, może jedynie sobie zaszkodzić ogromnie i pogłębić osobiste problemy. Różnie się zdarza.
  W tym artykule ja pragnę krótko przedstawić, omówić przypadek pewnej matki, której córka cierpi na przeokropny, nieuleczalny zespół Downa. Matka owa prowadzi bloga, gdzie dzieli się swymi spostrzeżeniami, refleksjami, doświadczeniami w związku z chorobą genetyczną swego nieradzącego sobie w środowisku drogiego dziecka. Ciekawe, jak długo potrwa ów blogowanie?
  A to nieważne, że nikt wpisów blogowych owej jednostki nie czyta, nie przeczyta. Albo gdy z tekstami zapoznaje się jedynie, zaledwie kilka person, garstka obywateli. Nieważne, że bloga tej pani nikt nie zna. Albowiem tutaj istotne funkcje pełnić jest w możności samo pisemne się wypowiadanie, uzewnętrznianie.
  Blogowanie, pisanie, będące czynnościami codziennymi, zaklasyfikować można jako autoterapię zajęciową; rzeczone działalności przynależą do sfery zarówno arteterapii, jak i socjoterapii.
  Pani X - matka dziecka chorego na zespół Downa - pewnego dnia, pod wpływem ekspresowego jakiegoś impulsu, założyła sobie bezpłatnego bloga na domenie Wordpress. Prowadzenie strony prywatnej nic jej nie kosztowało ani nie kosztuje aktualnie - na bloga ona nie musi przeznaczać żadnych środków pieniężnych. Brak konieczności ponoszenia opłat nie wywołuje przykrych frustracji. W dodatku do prowadzenia bloga na Wordpressie nie są potrzebne absolutnie żadne wybitne umiejętności informatyczne.
  Oto prowadząc bloga, tworząc blogowe wpisy dotyczące: choroby córki - zespołu Downa, osobistych doświadczeń, przygód, refleksji własnych, można doprowadzić do pozytywnych efektów:

  • kobieta X może w końcu pogodzić się z przeokropną chorobą swej córki (a zespół Downa u dziecka to wielka, straszna tragedia), a prócz tego organizm będzie, być może, w stanie zaakceptować swą sytuację egzystencjalną, ogólną,
  • persona analizowana może doznać oczyszczenia, uspokojenia nerwów,
  • dorosły organizm płci żeńskiej może lepiej poczuć się psychicznie,
  • jednostka rozpatrywana może poprawić swe funkcjonowanie społeczne,
  • osobniczka może zwalczyć u siebie poczucie nudy (tutaj należy zakomunikować, iż niegdyś kobieta straciła stanowisko pracy dyrektora szkoły w wyniku bardzo negatywnych, kolosalnie nieprawidłowych zachowań, które są niewybaczalne; oto organizm płci żeńskiej został dyscyplinarnie zwolniony z pracy; obecnie persona nie posiada żadnej pracy, może więc odczuwać znudzenie oraz nadmiar energii),
  • kobieta może poczuć sprawstwo, czuć, że jest ona ważna, że jej zdanie się jakkolwiek liczy w świecie,
  • organizm X może zaspokoić u siebie potrzebę samorealizacji, za sprawą blogowania - kreowania wpisów na stronie internetowej,
  • autoterapia zajęciowa przyczynić się może do poprawy funkcjonowania górnych kończyn/lewej oraz prawej kończyny piszącej u rozważanej osobniczki,
  • dzięki blogowaniu, pisaniu u persony dorosłej może poprawić się pamięć - pisząc o określonych materiach, kobieta może ćwiczyć swą pamięć, ją wytężać, przywoływać wspomnienia ważkie, a ponadto przepracowywać pewne wydarzenia z przeszłości, między innymi traumatyczne bądź powodujące rozgoryczenie, a także zirytowanie.

  Ale powyższe wymienione efekty są tylko potencjalne, teoretycznie możliwe do zaistnienia.
  Zaś autoterapia zajęciowa może przynosić pozytywne skutki albo i nie.
  Dodać tutaj też pragnę, iż oprócz prowadzenia bloga rozważana osobniczka, persona egocentryczna - samolubna, zła na cały świat wokoło niej i wyraźnie wiecznie sfrustrowana, nieszanująca innych ludzi, a słusznie zwolniona z pracy (ze stanowiska dyrektorki placówki oświatowej), ma również konto na Instagramie, gdzie kobieta poddawana opisowi dodaje liczne zdjęcia swojego chorego, niepełnosprawnego dziecka, cierpiącego na zespół Downa. Nasuwają się tutaj poważne wątpliwości etyczne.
  Czy można, powinno się bez świadomej udzielonej zgody chorego dziecka, fotografować je i prezentować publicznie otoczeniu osobiste, prywatne zdjęcia, przedstawiające to chore na zespół Downa dziecko? Pozostaje to do rozważenia szanownemu Czytelnikowi.
  Należy zważyć, iż matka jak gdyby chwali się swą ciężko chorą córką, wystawiając ją na widok publiczny oraz na ostracyzm społeczny.
  Na koniec warto pamiętać, że oddziaływania w zakresie autoterapii nie trwają nieskończenie długo, wiecznie. W końcu jednostka po prostu może już nie chcieć czegoś dalej czynić, ma już ona dość. Tak też, jak mniemam, będzie i w przypadku rozważanym, ponieważ w końcu, po pewnym czasie persona rozpatrywana nie będzie już chciała dodawać nowych, następnych, dalszych wpisów na swym bezpłatnym blogu w domenie Wordpress.

wtorek, 25 czerwca 2024

Pożar w mojej miejscowości 24 czerwca 2024 roku - Patryk Daniel Garkowski

W mojej miejscowości zamieszkania 24 czerwca 2024 roku wybuchł okropny pożar w magazynie, w którym mieściło się 500 ton ziaren zboża. Ogień wywołała, według mej wiedzy, maszyna - ładowarka. Obok magazynu znajdują się zbiorniki na paliwo i gaz - ten oto powód odstraszył mnie, zniechęcił, abym poszedł na własne oczy zobaczyć, jak ludzie gaszą ogień. 

środa, 12 czerwca 2024

Jak przykładowo pedagog-terapeuta mógłby pomóc Hieronimowi Harmidomskiemu? - Patryk Daniel Garkowski

   Pełen energii Hirek Harmidomski to chłopiec mający określone problemy, wobec których można spróbować podjąć interwencję pedagogiczno-terapeutyczną. Hirka problemy to:

  • lekkomyślność oraz nieprzewidywanie konsekwencji osobistych działań,
  • ryzykanctwo klienta,
  • zbytnia hardość, śmiałość persony podopiecznej,
  • lenistwo, brak chęci do sprzątania, pomagania w domu, wykonywania prac domowych,
  • rozrabianie, łobuzowanie, nie wykazywanie spokojności, ułożoności,
  • nierzadko odczuwanie nudy przez chłopca,
  • agresywność,
  • częsty brak opanowania nerwów,
  • robienie żartów mieszkańcom Koronnych Kniei - polegających na dryndnięciu do drzwi i błyskawicznej ucieczce,
  • infantylizm, zachowanie niestosowne do wieku, niedojrzałe,
  • czasem zaniżone poczucie własnej wartości, czasami brak wiary w siebie i pewności siebie, zaś czasem zawyżone poczucie wartości własnej, zbytnia pewność siebie i zbytnia, nadmierna wiara w siebie - ambiwalencja w owym względzie,
  • skłonność do zazdroszczenia innym ludziom sukcesów, sławy (Hieronim zazdrościł Leonowi, który wykonał skok z katapulty w siano i zdobył tym samym popularność w swym środowisku szkolnym),
  • brak prawidłowych relacji z rodzicami, a także z siostrami,
  • braki w umiejętnościach związanych ze współżyciem z innymi domownikami,
  • regularnie uzewnętrzniana potrzeba uciekania od rodziny, chowania się przed familią (pod pretekstem wyjazdu na weekend do ciotki),
  • czasem Hirek nie potrafi przyznać się do swoich błędów,
  • nagminne wykazywanie braku chęci do nauki szkolnej, do poszerzania wiedzy,
  • Hieronim nie lubi grać w gry właściwe dla jego wieku, pragnie on użytkować gry dla starszych chłopców, gierki przemocowe,
  • brak elokwencji Hirka, prosty, niejednokrotnie prymitywny język chłopca,
  • młodzieniec nie widzi, nie dostrzega niczego niedorzecznego w wojnie na plucie,
  • jego grzywka zachodzi na oczy, przez co Hirek musi ją co chwila odgarniać, a tym się on męczy,
  • Hieronima dręczą problemy z higieną osobistą,
  • kłopoty dziecka w zakresie sfery biologicznej, psychicznej oraz sfery społecznej.

  Ażeby pomóc drogiemu Hieronimowi, należałoby wdrożyć odpowiednie, korzystne oddziaływania w zakresie pedagogiki i terapii - terapii pedagogicznej i zajęciowej. W skład tychże działań pomocowych powinny też bezsprzecznie wchodzić zabiegi z zakresu resocjalizacji, socjoterapii. A naturalnie resocjalizacja i socjoterapia wchodzą, jako komponenty, w skład pedagogicznej terapii...
  Do przykładowych działań pomocowych należałoby tutaj, myślę: przeprowadzenie zajęć dla Hieronima z zakresu socjoterapii/resocjalizacji, eliminujących problemy: lekkomyślności, nieprzewidywania konsekwencji osobistych działań, neutralizujących problemy w postaci ryzykanctwa klienta i jego agresywności, zbytniej śmiałości. Aktywizujące zajęcia, między innymi sportowe, rekreacyjne i z zakresu arteterapii, plastykoterapii pomóc by mogły w zwalczeniu u chłopca kłopotów w postaci rozrabiania, łobuzowania, nudy odczuwania. Zaabsorbowany ciekawymi aktywnościami chłopiec byłby z pewnością mniej agresywny i mniej energiczny, dalece mniej żywiołowy. By zaś chłopiec nie robił nigdy więcej żartów mieszkańcom Koronnych Kniei, zatem aby nie dzwonił do drzwi obywateli i nie uciekał szybko, to można by posłużyć się metodą uświadamiania, przekonywania, że tak nie powinno się czynić - tutaj autorytet pedagoga, specjalisty okazałby się diametralnie istotną materią. Zaś zajęcia poszerzające wiedzę, zgodne z zainteresowaniami chłopca, mogłyby sprawić, że poszerzyłby on swe horyzonty umysłowe i zaciekawił się wielorakimi zagadnieniami, kwestiami naukowymi, bardziej chętny by się stał chłopczyk do szkolnej nauki. A treningi kształtujące u Hirka pewność siebie, wiarę w siebie również okazałyby się przydatne, tak samo jak treningi zwalczające u persony podopiecznej agresywność, rozrabianie, nieprzewidywanie konsekwencji własnych czynów. Aby zaś Hirek miał, nabył dobry stosunek do prac domowych, sprzątaniowych, by pomagał w domku chętnie, aby sprzątał, to warto by wdrożyć zajęcia sprzątaniowe, treningi umiejętności codziennych, działania z zakresu ergoterapii. Między innymi Hirek powinien umieć sam sobie, i chętnie, zrobić pranie, prać ubrania, bieliznę. Nie powinien on nosić długo, przepoconych skarpetek, gdyż to przeczy higienicznemu trybowi egzystencji. Ja dla Hieronima przeprowadziłbym między innymi zajęcia oraz treningi higieniczne. Co więcej, Hirkowi można by doradzić, ażeby udał się do fryzjerki i by robotnica tak ukształtowała jego grzywkę, aby już nie nachodziła ona męcząco na oczy, tak aby nie trzeba było już co chwila jej odgarniać forsującym ruchem głowy. Natomiast wspólne zabawy rodzinne, ludoterapia pomogłyby w ukształtowaniu, w przypadku Hieronima Harmidomskiego, prawidłowych relacji z rodzicami, jak również z jego siostrami. Podobnie korzystną funkcję pełniłyby wspólne rodzinne wycieczki, wyjazdy, wyjścia do obiektów, takich jak restauracja, stadion, czy teatr, opera. Przydatne w pracy pedagogiczno-terapeutycznej z Hirkiem okazałyby się nadto gogle rozszerzonej rzeczywistości. Wraz z chłopcem można by, dzięki owym wspaniałym środkom technicznym, spędzić ciekawie czas, na przykład na wirtualnej plaży, w wirtualnym lesie czy na wirtualnych wykopaliskach, obfitujących w pradawne, sięgające troszkę w głąb ziemi budowle. Oprócz tego dobrze i adekwatnie byłoby zastosować wobec Hieronima muzykoterapię - zarówno czynną, jak i receptywną/bierną, jak również choreoterapię, czyli terapię poprzez ruch. Przykładowo, chłopiec mógłby rapować, a także tańczyć. Ponadto młodzieniec mógłby na przykład grać na perkusji, gitarze bądź na fortepianie. Aby zaś mógł Hirek odpocząć od sióstr i rodziny, może pojechałby podczas wakacji, czyli w czasie wolnym od szkoły, na niekrótki obóz, odbywający się na łonie natury. Same zresztą Koronne Knieje to idealne miejsce do wdrażania silwoterapii, czyli korzystnych oddziaływań przyrodniczych. Przykładem silwoterapii okaże się spacer po lesie. A swej małej siostrzyczce - Holly, Hirek Harmidomski mógłby czytać regularnie bajki. I może niech zostanie zaproszony do domu Hirka Eryk Twardziel, niechaj owy podziwiany przez chłopca jegomość, celebryta spędzi z Hirkiem cały dzień - dzień bazujący na sportowych, pasujących do możliwości nastoletniego dziecka płci męskiej aktywnościach. Z kolei wraz ze swym przyjacielem serdecznym, Czarkiem, Hirek mógłby robić słodkie wypieki, desery. Kulinoterapia to jeszcze kolejna, godna zastosowania tutaj metoda terapii zajęciowej. Aby natomiast zaspokoić potrzebę uznania u chłopczyka, można go poprosić, ażeby opowiedział on, jak działa słynna machina plująca kulkami papierowymi. Najpewniej Hirek chętnie by o tym niezwykle pomysłowym urządzeniu terapeucie-pedagogowi opowiedział. Ale to smutne, iż swą energię Hirek przeznacza na nierozsądne sprawy; tutaj mam na myśli skonstruowanie głupiutkiej, niegrzecznej maszynerii plującej.
  Zatem istnieje bardzo wiele możliwości pozytywnego oddziaływania na chłopca Hirka. Oczywiście praca pedagogiczno-terapeutyczna z młodzieńcem musiałaby zostać logicznie rozłożona w czasie. Oto praca z pogodnym, prostym, optymistycznym Hieronimem musiałaby trwać dość długo, ażeby jego problemy zostały wyeliminowane, zneutralizowane całkowicie lub w większej mierze. 

Hieronim nie lubi sprzątać, wykonywać prac domowych, w rodzaju mycia podłóg. Mniema on, co bardzo niewłaściwe, iż jeśli będzie się źle wykonywało domowe obowiązki, to dorośli się sfrustrują, a następnie sami wykonają robotę, toteż dziecko wyręczą. A więc u chłopca trzeba by koniecznie - w ramach pedagogicznej pracy - ukształtować prawidłowy stosunek do pomagania w domu, do sprzątania, do domowych czynności. Oto w ramach oddziaływań pedagogicznych można by zlecać kochanemu chłopczykowi różne zadania do wykonania, a przykłady to: zmywanie podłogi, odkurzanie pomieszczeń, podlewanie kwiatków doniczkowych, posprzątanie w ogródku, ścięcie trawki (chodzi tutaj o zadaniową metodę).

Ponieważ Hirek nie lubi sprzątać, czyścić powierzchni brudnych, zanieczyszczonych, dobrze byłoby zaangażować też jego przyjaciela serdecznego - Czarka, do prac domowych, tak aby przyjaciele razem, wspólnie pomagali w domu Harmidomskich, coś czyścili, sprzątali oni. W dodatku, podczas zachodzenia takich styczności przestrzennych Cezary i Hieronim mogliby rozmawiać ze sobą, dzielić się swoimi przeżyciami, refleksjami - to pozytywne walory skorelowane ze wspólnym sprzątaniem, czyszczeniem, dbaniem o stan czystości mieszkalnej jednostki. Nadto, podczas prac domowych rozbrzmiewać by mogła przyjemna dla chłopców, satysfakcjonująca ich muzyka - Hirek i Czarek mogliby do niej skocznie tańczyć i jednocześnie czyścić, sprzątać, dbać o czystość domostwa. Na koniec zaś młodzieńcy odczuwaliby dumę ze swych wspaniałych, aczkolwiek nad wyraz prostych osiągnięć.


Hieronim to, niestety, persona higienicznie zaniedbana. Swemu nauczycielowi, w szkole, chłopiec wyznał, że mama jego od dawna nie robiła prania. A z głowy Hirka odstaje kosmyk włosów, grzywka na oczy młodzieńcowi nachodzi, powodując dyskomfort. Z kolei rockowa, śpiewająca siostra Hirka nazwała braciszka spoconym. Zatem, uwzględniając to wszystko, Hieronimowi przydałyby się zajęcia oraz treningi higieniczne, prowadzone przez pedagoga-terapeutę. Nastoletni chłopiec nie powinien być absolutnie spocony, chłopaczek dojrzewający nie może brzydko pachnieć! Lecz, najwidoczniej, Hieronim Harmidomski tego nie rozumie albo zrozumieć nie chce. 

wtorek, 11 czerwca 2024

Rolniczy język Leosia. O środowiskowej odmianie języka, socjolekcie, wiejskiej gwarze - Patryk Daniel Garkowski

   Chłopiec Leoś to kolega Hirka, czyli znajomy głównego bohatera serialu: „Harmidom w realu”. Jest to rówieśnik nastoletniego Hieronima, posiadającego aż dziesięć sióstr. Leoś to bohater epizodyczny serialu, pojawia się on tylko w pewnych momentach, a zatem przez krótki czas jedynie można młodego rolnika na ekranie zobaczyć.





   Spójrzmy na załączone zdjęcia.
  Już sam strój noszony przez Leona sugeruje środowisko, z jakiego dziecko się wywodzi, w jakim ono przebywa. Oto Leon nosi rolnicze ubranko, wiejskie. Na głowie osobnika płci męskiej dostrzec można słomiany kapelusz. Zaś koszula w kratę koresponduje z rolniczymi dżinsami.
  Przede wszystkim jednak, na przykładzie wypowiedzi, języka chłopczyka Leona można rozważyć nader ciekawe kwestie filologiczne, polonistyczne, a mianowicie materie: stylu językowego, środowiskowej odmiany języka, socjolektu oraz gwary wiejskiej.
  Ludzie mówią na określone sposoby. Ich ustne komunikaty mogą chociażby przynależeć do sfery mowy potocznej, która cechuje się: stosowaniem kolokwializmów/potocyzmów, naturalną prostotą wyrazu, skrótowością, spontanicznością wypowiedzi, możliwym niechlujstwem, brakiem elokwencji, zwięzłością językowych kodów.
  Do czynienia mamy w komunikacji międzyludzkiej z różnymi funkcjonalnymi stylami językowymi, między innymi występują na świecie: styl artystyczny, reklamowy, publicystyczny, styl retoryczny oraz styl naukowy. W tym ostatnim jako kolosalnie charakterystyczne figurują fachowe terminy, naukowe pojęcia.
  A chociażby botanicy, biolodzy, chemicy, inżynierowie, żołnierze czy prawnicy posługiwać się mogą tak zwanymi socjolektami.
  Socjolekt to język o zasięgu ograniczonym. Pewne zwroty, wyrazy, określenia znają tylko specjaliści, osoby obeznane w konkretnych dziedzinach wiedzy, branżach. Na przykład prawnicy mogą chętnie stosować łacińskie zwroty, paremie, których przeciętny obywatel absolutnie nie zrozumie. Ale dla różnych prawników naturalne może być używanie przez nich takich wtrętów, treści łacińskich, powszechnie niezrozumiałych.
  Swój swego zrozumie.
  Naturalnie, socjolekt może też opierać się na sferze rolniczej, wiejskiej.
  Rolnicza gwara prezentuje sobą gamę różnorodności. Są możliwe wielorakie, specyficzne nazwy, określenia, językowe twory.
  Oto w środowiskach przestrzennie ograniczonych i lokalnych ludzie jakoś muszą się porozumiewać ze sobą. Nawzajem, raczej, powinni się oni rozumieć.
  Na przykład występować mogą w ramach socjolektu rolniczego porównania, jakie odnoszą się do zwierząt hodowlanych, do specyfiki opieki nad nimi. Rolnicy te aspekty opiekuńcze, związane z fauną gospodarską doskonale rozumieją, podczas gdy przeciętny mieszkaniec Koronnych Kniei może mieć problem z właściwym zinterpretowaniem znaczeń animalistycznych farmerskich wypowiedzi.
  Stosowanie pewnych wyrażeń, konstrukcji językowych, słownictwa ograniczonego zasięgiem służy ludzkim celom, celom praktycznym, komunikacyjnym. A ludzie przyzwyczajają się do stosowanych przez siebie językowych kodów, zwrotów. Przyzwyczajenie to istotny aspekt ludzkiej egzystencji. Językowe praktyki to regularne, utarte, akceptowane metodyki lingwistycznych działalności.
  Czasem łatwiej i szybciej powiedzieć coś potocznego, ograniczonego zasięgiem odbiorczym czy zgodnego z daną, respektowaną gdzieś gwarą aniżeli posłużyć się językiem oficjalnym, jasnym i dla każdego wykształconego Polaka zrozumiałym w pełni.
  Oto drogi Leon, z serialu „Harmidom w realu”, posługuje się określonym językiem.
  Otóż jego język stanowi połączenie standardowej chłopięcej mowy, mowy potocznej z pewnymi wtrętami, dodatkami rolniczymi, specyficznymi, zaś te rolnicze elementy językowe, jak choćby rolnicze, wiejskie porównania nasuwają na myśl gwarę wiejską, socjolekt środowiskowy, środowiskową odmienność językową.
  Język, którym się Leoś posługuje, obrazuje, odzwierciedla infografika poniższa:

 Zatem język używany przez Leosia to połączenie języka chłopięcego, potocznego z rolniczym, wiejskim językiem, z wiejską gwarą, z socjolektem właściwym dla środowiska rolników, farmerów.
 W każdym razie, język Leona cechuje się indywidualnym stylem.
 Ustne wypowiedzi chłopca objawiają się: obrazowością, prostotą kodów,  spontanicznością, swobodnością. Jak też prymitywnością, a nawet wulgarnością niekiedy.
 Zważyć tu koniecznie trzeba, iż język używany przez Leona, w komunikacji międzyludzkiej, służy scharakteryzowaniu rzeczonego bohatera epizodycznego, wprowadza elementy śmieszne, komiczne, budzące rozbawienie (a pamiętajmy o przynależności gatunkowej serialu: „Harmidom w realu” - to przecież twór komediowy, serial dla dzieci, dla młodzieży przeznaczony). I język Leona demonstruje, przedstawia poniekąd rzeczywistość życia na wsi, życia związanego z domeną rolnictwa. Realia wsi język Leosia oddaje pięknie.
 Język wypowiedzi Leosia stanowi jaskrawy przykład stylizacji. To interesujący zabieg w serialu dla dzieci.
 Natomiast uwzględniając podział stylów funkcjonalnych języka, najbardziej język Leona przypomina oczywiście styl potoczny.
 Pragnę teraz bezpośrednio odwołać się do wypowiedzi, komunikatów chłopca Leosia. Uważam to za konieczne działanie polonistyczne, a także badawcze.
 Przybywszy do domu Hirka, na nocowankę, Leoś przywitał się, rzekł on: czołem ferajno, a wtedy uchylił on swój kapelusz, co oznaczało demonstrację grzeczności.
 Z kolei po wypiciu specjalnego koktajlu Leoś zapytał, gdzie jest wolna wygódka - on miał na myśli toaletę w domu kolegi swego. Zatem toaletę, łazienkę organizm nazwał wygódką.
 W pewnym zaś momencie odcinka szesnastego Leon oznajmił: my farmerska brać, zwrot ten zasygnalizował środowiskową przynależność nadawcy kodów językowych.
 Warto też choćby zwrócić uwagę na pewne porównanie, użyte przez chłopca Leosia: on rzekł, że będzie szczęśliwszy niż pchła na psim zadku. Bardzo specyficzna to konstrukcja ustna, czyż nieprawda? Wyróżnia się ona prymitywnością.
 Powiedział Leon także: tam, gdzie karmi się miastowych, mając na myśli jadalnię - tak to pomieszczenie użytkowe on nazwał. Tutaj pojawia się nawet pewne zdystansowanie. Oto Leon - zamieszkujący przestrzeń wiejską - odseparował się, poprzez skonstruowaną wypowiedź, od mieszkańców żyjących zgodnie z miejskim trybem życia.
 A zatem poprzez swe komunikaty ustne ludzie mogą kreować wyraziste, ogromne różnice pomiędzy sobą nawzajem, są w możności pokazywać, do jakich grup przynależą. Dzięki językowi, określonemu, wprowadzać jest się w stanie dystans do czegoś lub w stosunku do kogoś. Gwary i socjolekty ilustrują odrębności pewnych grup od innych.
 A z drugiej strony język odzwierciedlać potrafi stan materialny, posiadane zasoby nadawcy, interlokutora. W jakichże trudnych warunkach musi żyć kochany Leonek!
 Życie na wsi, na farmie potrafi być obarczone wielorakimi niedogodnościami...
 Leoś przygotował dla Harmy, w której się zauroczył, romantyczną kolację. Wtedy to chłopiec nazwał mięso, posiłek świeżutko zarżniętym. Powiedział dokładnie tak: świeżutko zarżnięte, co jasno pokazuje, jaki jest specyficzny język tego młodego człowieka. Jak dla mnie ta konkretna wypowiedź chłopczyka obfituje w pewną, drobną, makabryczność, jak również w wulgarność.
 Chciałbym jeszcze zwrócić uwagę na pewne, specyficzne, porównanie zastosowane przez Leona, w jednym z odcinków serialu obecne.
 Oto, pewnego razu, do Hirka Leoś powiedział: sztywny jesteś jak cielę w śnieżnej zamieci. Porównania tego kamerujący Leon użył, ponieważ Hirek źle sobie radził jako mówiący, wypowiadający się o kangurzych skokach, komunikujący o turnieju szkół średnich w tańcach. Niektórzy chłopcy stają się nieśmiali przed kamerami... Zaś zrobienie reportażu do szkolnych newsów Leoś traktował nader poważnie, do aktywności swej on przykładał się pilnie.
 Reasumując, ustny język wypowiedzi Leosia to połączenie standardowej, zwyczajnej chłopięcej mowy z dodatkami, elementami gwary rolniczej, wiejskiej; jego język zawiera składniki rolniczego socjolektu.
 Chłopca tegoż język charakteryzuje się obrazowością, spontanicznością, autentycznością, prostotą, prymitywnością, w dodatku czasem obrzydliwością, a nawet wulgarnością. Dowiodły tego bezsprzecznie ukazane egzemplifikacje wypowiedzi Leona.
 Szkoda, że tak mało było Leosia w pierwszym sezonie pięknego, ciekawego serialiku pt. „Harmidom w realu”. No ale to przecież bohater epizodyczny, czyli taki, który nie odgrywa w dziele artystycznym głównej, pierwszorzędnej, istotnej, znaczącej roli. I z tym trzeba się pogodzić.