Ballada o Alanie Gembelu - Patryk Daniel Garkowski
Alan Gembel, Alan Gembel
współlokatora zabił w łazience!
Po czym on zwłoki poćwiartował
niczym maszyna, krojący automat.
Ofiarę pokroił, pokroił na fragmenty.
Ofiary szczątki wziął do walizeczki.
Cztery on kursy do parku zrobił.
W parku, pod ziemią zakopał szczątki.
Lat dziewiętnaście ma Alan Gembel.
Bardzo przystojny jest ten młodzieniec.
Radził on sobie z rybkami zręcznie.
Na drodze życia miał często ciernie.
Pracował w zakładzie rybnego przetwórstwa.
W sklepie rozkładał produkty na półkach.
Z pewnością spocone miał bardzo stopy!
Mógł się wydawać młodzieńcem typowym...
On przynależał do miejskiej biedoty.
Nie umiał trzymać swych nerwów na wodzy.
Drogą zbrodniczą on zechciał podążyć.
Ofiarę zabił swym nożem ostrym.
Alanik Gembel, Alanik Gembel
współlokatora uśmiercił w łazience.
Zrobił z ofiary korpus krwawiący.
Motyw tej zbrodni był rabunkowy?
Przenosił w walizce ofiary szczątki.
Zaś ciała fragmenty puszczały soki.
Z pewnością Alan spocone miał stopy
i pod pachami również się pocił.
Różne są mięsne wytwory, podroby.
Różne są z mięsa jadalne wyroby.
Alan człowieka ćwiartował jak rybę.
Życia pozbawił biednego mężczyznę...
Ryby Alanek przekształcał w filety.
Pewnie on nosił spocone skarpetki.
Z ofiarą sobie poradził zręcznie.
Z człowieka zrobił pakiety mięsne.
Morderca nożem w ofierze drążył.
Ze zwłok ofiary prysły krwotoki.
Strzeliły z ofiary bukiety wnętrzności,
pełne krwawiących, mięsistych warkoczy.
Kroił, ćwiartował chłopiec bezbłędnie.
On modelował i rzeźbił w mięsie.
Siekł i ćwiartował wręcz po mistrzowsku.
Wyrobem chłopca był krwawy korpus.
Nie było od tego ratunku, odwrotu.
Na świecie mnóstwo jest takich łotrów...
Zwłoki ofiary oprawca zbezcześcił.
Zrobił z ofiary bryły, fragmenty.
Nożem pięć ciosów w okolice serca...
Działał fachowo ów podły morderca.
Ofiarę swoją pokroił jak rybę.
Sobie zmarnował bezcenne życie...
Kochany Alanie, kochany chłopcze,
straszne jest życie na ziemskim padole...
Lecz trzeba reguł społecznych przestrzegać,
ażeby nie trafić do więzienia...
Mięsne bryły, korale jelit.
Ileż lat Alan spędzi w więzieniu?
Ileż w nim spędzi ten tragarz mięsa?
Ów psychopata, morderca, bestia!
Lecz zasługuje na wybaczenie!
On zasługuje na komfort i szczęście!
Drogiemu chłopcu wybaczyć należy,
chociaż to wstrętny, nikczemny rzeźnik...
Przeciął nić życia okrutny oprawca.
Zręcznie on umiał kawałki odkrawać.
Miał w tym zakresie ogromną wprawę,
gdyż on pracował w rybnym zakładzie.
Ciała z łatwością dezintegrował.
Ryby, łososie on filetował.
On Mateusza porcjował, członkował,
siekł, parcelował, pokawałkował.
On Mateusza ćwiartował jak rybę.
Był on okrutnym napastnikiem.
Swą zbrodnię nagrywał i robił z niej zdjęcia.
Z człowieka zrobił klocuszki mięsa.
Mięsa kloce, bryły mięsa.
Życie na Ziemi to istna męka...
Jelit korale, mięsne pakiety.
Mięsiste porcje, warkocze mięśni.
Bukiet wnętrzności i krwiste soki.
Ciało surowe, krwawiące bloki.
Korpus i kadłub.
Alanie, żałuj!
Żałuj swej zbrodni, ty żałuj, żałuj!
Drogi Alanie, ty po skazaniu
spędzisz w więzieniu przeogrom czasu!
Mięsna faktura,
mięsna figura.
Zręcznie morderca swym nożem ruszał.
Nie okazał on żadnej litości.
Zadał mordercze swym nożem ciosy.
Ruchy rzeźnika.
Wielka precyzja.
Ciął on i kroił.
Siekał, przycinał.
Sąsiedzi niczego nie usłyszeli,
gdy tak okrutnie działał drapieżnik.
Zbrodnia odbywać się może w ciszy.
Alan spokojny był oraz zimny.
Wykonał on mięsne pakietowce.
Poćwiartował niczym fachowiec.
Szczątki ofiary ukryć zapragnął.
Czy ja bym mógł być chłopczyka larwą?
Schował on szczątki do walizeczki.
Przeniósł do parku ofiary części.
Ów barbarzyński tragarz mięsa
zbrodni dokonał bez okiem mrugnięcia.
W Parku Kultury i Wypoczynku w Słupsku
Alan wykopał
troszeczkę
gruntu.
W tym parku szczątki ofiary zakopał.
Natomiast walizka została spalona.
Niebawem Alana aresztowano.
Będzie sądzony za zbrodnię straszną.
Czy gdyby Mateusz lizał mu buty,
to by nie został nożem pokłuty?
Czy gdyby Mateusz mu lizał stopy,
to by zły Alan do zbrodni nie dążył?
Czy gdyby Mateusz mu lizał odbyt,
to by on życia nie był pozbawiony?
Czy gdyby Mateusz pozwalał na bicie,
to by ten Alan oszczędził mu życie?
Czy gdyby Mateusz pozwalał się wiązać,
przeszłaby chłopcu na zbrodnię ochota?
Ach, gdyby Mateusz był jego poddanym,
to by nie został poćwiartowany!
Gdyby Mateusz był larwą Alana,
miejsca nie miałaby zbrodnia straszna.
Gdyby Alana był niewolnikiem,
dalej by trwało mężczyzny życie!
Ach, ja sobie teraz tylko wyobrażam,
jakbym był larwą młodzieńca Alana...


