poniedziałek, 19 stycznia 2026

(całość wypowiedzi) 17 stycznia 2026 roku - Patryk Daniel Garkowski

17 stycznia 2026 roku - Patryk Daniel Garkowski 

   Balet przeznaczony jest zarówno dla dziewcząt, jak i dla chłopców. Zarówno dla kobiet, jak i dla mężczyzn. W owej aktywności nie ma żadnych płciowych ograniczeń. 

   Ostatnio bardzo zainteresował mnie balet chłopięcy. Pomyślałem ja sobie, że mógłbym napisać pracę, traktat, opracowanie naukowe na temat historii oraz metodyki nauczania baletu. Otóż dzięki napisaniu pracy naukowej na ów temat mógłbym poszerzyć swoje kwalifikacje nieco. Ja mógłbym mieć nadzieję, iż uzyskałem uprawnienia do nauczania baletu, ale i także czegoś ogólniejszego, a mianowicie tańca. Balet bowiem stanowi rodzaj tańca, na co zważyć należy. Ten kto się baletem zajmuje, musi posiadać na temat tańca ogólną wiedzę.

   Oczywiście, żeby móc uprawiać balet, żeby móc być baleriną, żeby tak tańczyć zwinnie i płynnie, trzeba mieć odpowiednie ku temu możliwości, zdolności. Oto trzeba być personą odpowiednio wygibalską, elastyczną i zwinną. Osoby starsze nie mają takiej swobody ruchów jak osoby młode. Balet absolutnie nie jest skierowany do ludzi w średnim wieku, do staruszków. 

   Ja na przykład mógłbym się połamać niczym zapałeczka, gdybym sobie wykonywał jakieś ruchy, zaliczające się do baletu. Mam już 29 lat i w tym wieku będąc, odczuwam przekropne objawy starzenia się, ogólnych uszkodzeń cielesnych mego organizmu. Czuję się doprawdy jak wrak. W całym moim ciele czuję chrzęszczenie. Czuję się często niedotleniony, ciężko mi się oddycha. Z pewnością nie nadawałbym się na baletnicę! Oj, nie, nie!  

   17 stycznia 2026 roku obejrzałem film pod tytułem: „Billy Elliot” (2000, reżyser: Stephen Daldry). Już kiedyś ten film oglądałem, ale zapomniałem o nim zupełnie. Film ten stanowi piękny, choć miejscami okazuje się nieco dziwaczny. Jego tytułowy bohater to nastoletni chłopiec, który odczuwa zamiłowanie do tańca. On do tańca aż się rwie. 

   W przedstawionym w filmie świecie balet jest postrzegany jako aktywność dla dziewcząt, a nie dla chłopców, nie dla mężczyzn. W przedstawionym świecie zaakcentowano środowisko robotnicze i strajki ludzi fizycznie pracujących (motyw strajkowania zawarty w filmowym dziele postrzegam za nudny oraz niepotrzebny). 

   Główny i tytułowy bohater filmu - nastoletni chłopiec Billy spotyka się z nietolerancją, z brakiem akceptacji, kiedy zaczyna uczestniczyć w zajęciach z baletu, gdy zaczyna ćwiczyć balet. Kiedy bowiem widzi go ojciec na zajęciach z baletu, to rodziciel bardzo się denerwuje na swojego synka i każe mu wracać do domu. Zakazuje mu uczestnictwa w zajęciach (później jednak stosunek ojca do zamiłowania syna zmienia się diametralnie - na pozytywny, potem ojciec jednak akceptuje taneczną pasję swego dziecka). 

   Zajęcia baletowe prowadzi pani Wilkinson. Pali ona papierosy przy dzieciach podczas prowadzenia dla nich zajęć, ćwiczeń z baletu. 

   Współcześnie takie palenie przy ludziach papierosów stanowi zachowanie niedopuszczalne i niewłaściwe. Oto tak zwane bierne palenie polega na tym, iż osoby niepalące wdychają szkodliwy dym papierosowy emitowany przez kogoś.  

   Co znamienne, Billy jest jedynym chłopcem na baletowych zajęciach pani Wilkinson. Jedne spotkanie kosztuje 50 pensów (czyli pół funta). To więc nie są zajęcia darmowe.

   Początkowo, uczestnicząc w zajęciach z baletu prowadzonych przez panią Wilkinson, chłopczyk Billy czuje się wyraźnie zagubiony, nie radzi on sobie. On się uczy, nabywa ważne ruchowe umiejętności, w balecie istotne. Dziewczęta z grupy zdają się go akceptować.  

   Już na samym początku, w związku z realizacją swych zainteresowań tanecznych, chłopiec nosi specjalne buty do baletu - zwą się one baletkami. Chłopcy, młodzieńcy, mężczyźni mogą nosić takie baletki, gdy parają się rzeczonym rodzajem aktywności tanecznej. Takie obuwie to ważny aspekt w balecie. Lecz okropnie się takie baletki chłopców brudzą od strony podeszw! Szybko ich podeszwy stają się czarne i brudne! 

   Kiedy tytułowy bohater, młody człowiek płci męskiej zaczyna odnosić sukcesy podczas zajęć, kiedy jego ruchy zaczynają być lepsze, bardziej zgrabne, to chłopiec bardzo się tym cieszy. Z pewnością zajęcia taneczne dostarczają chłopcu Billy'emu radości, zadowolenia.

   Wyraźnie taniec sprawiał Billy'emu radość, szczęście. Chłopaczek miał do tańca zamiłowanie. Nasuwa mi się tu na myśl choreoterapia - to jedna z metod zajęciowej terapii. To terapia poprzez taniec. Odnotowałem, iż dzięki poruszaniu się, dzięki ruchom tanecznym Billy mógł odreagowywać osobiste emocje i cieszyć się życiem.

   W rzeczonym, pięknym filmie pojawia się również interesujący motyw mobilnej biblioteki w autobusie - pierwszy raz z czymś takim się spotkałem, żeby biblioteka znajdowała się w pojeździe. Taki rodzaj biblioteki może skłaniać do naukowego namysłu, do podjęcia rozważań z zakresu bibliotekoznawstwa.

   Pomyślałem sobie, że mógłbym napisać pracę naukową na temat takiej mobilnej biblioteki, w autobusie ulokowanej. Zaletą takiej niecodziennej instytucji jest fakt, iż może się ona przemieszczać praktycznie w dowolne miejsce. A zatem taka mobilna biblioteka może mieć dostęp do różnych potencjalnych czytelników, z różnych środowisk pochodzących, na przykład do person pochodzących ze środowisk robotniczych. Może zatem taka biblioteka ulokowana w autobusie wpływać pozytywnie na eliminowanie społecznych nierówności. Nie każdy ma dostęp do instytucji biblioteki. Taka biblioteka w autobusie może chociażby docierać do mieszkańców wsi, w których bibliotek nie ma, w których bibliotek brakuje.

   Również pomyślałem sobie, że mógłbym napisać pracę naukową o perspektywach terapii zajęciowej w świecie przedstawionym filmu: „Billy Elliot”. Bardzo chciałbym taką pracę napisać, możliwie niezwłocznie, możliwie jak najszybciej. Nie tylko mam tu na myśli podjęcie rozważań na temat choreoterapii, toteż terapii poprzez taniec. 

   Kiedy ojciec zabronił chłopcu Billy'emu uczestnictwa w zajęciach z baletu, ten chłopiec powiedział, że go nienawidzi i użył wobec ojca strasznego wulgaryzmu. Ale potem, wraz z biegiem akcji, ojciec tytułowego bohatera zmienił swój stosunek do synowskiego zamiłowania. Rodziciel przyjął postawę tolerancji względem swego nastoletniego syna.

   Muszę przyznać, iż miejscami film jest nieco dziwaczny. Zaś motyw strajkowania w ogóle mnie nie zaciekawił. Równie dobrze mogłoby tego motywu w ogóle w filmie nie być obecnego. 

   Prócz tego bardzo było mi szkoda kolegi głównego bohatera - Michaela, chłopca, który ewidentnie, bezsprzecznie się zauroczył, zakochał w Bill'ym. Billy go jednak odtrącił, nie czuł tego samego, nie odwzajemniał sympatii. Młodego Michaela było za mało w filmie, tak ja uważam. Mogłoby być tej postaci znacznie więcej w filmowym dziele.

   Ostatecznie ojciec głównego, tytułowego bohatera i brat chłopczyka pogodzili się z jego taneczną pasją. Ostatecznie film kończy się dobrze. Oto chłopiec Billy został przyjęty do odległej, elitarnej placówki szkolnej, gdzie mógł realizować swe zamiłowanie do tańca, do baletu, gdzie mógł się formalnie uczyć. Edukacja w takim miejscu wymagała zmiany miejsca zamieszkania od chłopczyka. Lecz on był gotowy na takie poświęcenie. 

   Wiele lat później - w części filmu epilogu - ojciec i brat Billy'ego przychodzą na występ dorosłego już bohatera tytułowego, aby go zobaczyć w teatrze, aby zobaczyć jego występ.

   Obejrzany film uważam za piękny i ciekawy. Mimo że zawiera pewne niewzbudzające zachwytu, dziwne, niefajne elementy.

   Niedawno dowiedziałem się, iż w Polsce istnieje kilka ogólnokształcących szkół baletowych. Zresztą, ów forma kształcenia jest ogromnie ciekawa. Otóż droga do uzyskania tytułu zawodowego tancerza nie okazuje się wcale taka łatwa i prosta, jakby się mogło wydawać... Okazuje się, iż wiele lat trzeba się kształcić na zawodowego tancerza.  

   Po długich rozważaniach uznałem, że nie chcę realizować nauczycielskich studiów podyplomowych z zakresu tańca oraz nauczania muzyki. Nie są mi takie studia podyplomowe w ogóle potrzebne. Tak myślę. Tak mniemam.

   Czasami możliwości wyboru są ograniczone, może się to chociażby tyczyć wyboru jednego z dwóch podyplomowych zakresów do realizacji. I nie można mieć wszystkiego. Na coś się trzeba zdecydować. Zresztą, ja sądzę, uważam, że posiadam kwalifikacje do nauczania zarówno baletu, jak i muzyki, tańca. I nie muszę specjalnie pisać jakiejś pracy naukowej, jakiegoś opracowania czy traktatu na temat historii i metodyki nauczania baletu, czy na temat muzyki, tańca, ażeby to udowodnić. To nie jest wcale konieczne.






zdjęcia z filmu: "Billy Elliot" (2000, reżyser: Stephen Daldry):